Showing: 1 - 10 of 18 RESULTS

Zmierzch indywidualizmu

bazie 900x500 - Zmierzch indywidualizmu

Nadaję ten tytuł z pełnym przekonaniem i  świadomością, że indywidualizm w społeczeństwach ciągle ma się świetnie. Kapitalizm też, a jednak mówienie o nim, że jest …

bed1 420x280 - Poczucie winy klasy średniej

Poczucie winy klasy średniej

Czasami totalnie mnie paraliżuje i każe mi milczeć. Kiedyś myślałam, że to kompleks pierwszego świata, ale potem w jednym z odcinków mojego ulubionego serialu “Mozart in the Jungle” główna bohaterka nazwała ten stan lepiej: poczucie winy klasy średniej.

baranek2 420x280 - O wychodzeniu przed szereg

O wychodzeniu przed szereg

Znacie to ludzkie gadanie. Ile się tego wszyscy nasłuchamy przy spotkaniach rodzinnych. To narzekanie, jak jest źle i postowanie, że natychmiast trzeba z tym coś zrobić. Tylko nigdy nie wiadomo co.

niko1 420x280 - Czy ludzie naprawdę się nie zmieniają?

Czy ludzie naprawdę się nie zmieniają?

Papierki nie mają magicznej mocy zawracania łajz ze złej drogi. Nic nie ma takiej magicznej mocy, bo zmiany następujące w człowieku to raczej proces niż nagłe olśnienie. Ale, ale. Nigdy nie jesteśmy ostateczną wersją samych siebie.

sasiad2 420x280 - Piosenka o moim sąsiedzie

Piosenka o moim sąsiedzie

Mieszkam na styku, w miejscu, w którym social bubble kredytowej klasy średniej prawie pęka. Za oknem sztucznie grodzonego osiedla jest inny świat. Świat, który oficjalnie mamy w pogardzie, chociaż trochę nas fascynuje jak gombrowiczowski parobek: menele, sebiksy, karyny, psy w typie jorka i szaliki Ślązeczka. Wystarczy jednak zamknąć furtkę i udawać, że go nie ma, że jesteśmy u siebie i tylko u siebie. Ta furtka to bariera psychologiczna, mur na zombie z nocną strażą za 3,50 za godzinę dla ciecia. Cieć też dla niepoznaki ubiera się na czarno. Mur poczucia wyższości i zabezpieczenia przed okazją, która czyni złodzieja. Nasze osiedle liczy sobie trzy bloki. Trzy bloki enklawy w środku dzielni, w której jeszcze kilka dekad temu można było bez powodu kosę dostać. Dziś nikt się kosy nie boi, no chyba że biega po ulicy z szalikiem Legii Warszawa. Niektórzy nazywają to rewitalizacją, inni gentryfikacją. Gentryfikacji oficjalnie nie ma, bo z komunałek naprzeciwko jeszcze nikogo nie wyrzucili, ale kto wie, czy to nie kwestia czasu. Jest za to furtka. I jest jeszcze mój sąsiad.

Obserwuj