Piosenka o moim sąsiedzie

Mieszkam na styku, w miejscu, w którym social bubble kredytowej klasy średniej prawie pęka. Za oknem sztucznie grodzonego osiedla jest inny świat. Świat, który oficjalnie mamy w pogardzie, chociaż trochę nas fascynuje jak gombrowiczowski parobek: menele, sebiksy, karyny, psy w typie jorka i szaliki Ślązeczka. Wystarczy jednak zamknąć furtkę i udawać, że go nie ma, że jesteśmy u siebie i tylko u siebie. Ta furtka to bariera psychologiczna, mur na zombie z nocną strażą za 3,50 za godzinę dla ciecia. Cieć też dla niepoznaki ubiera się na czarno. Mur poczucia wyższości i zabezpieczenia przed okazją, która czyni złodzieja. Nasze osiedle liczy sobie trzy bloki. Trzy bloki enklawy w środku dzielni, w której jeszcze kilka dekad temu można było bez powodu kosę dostać. Dziś nikt się kosy nie boi, no chyba że biega po ulicy z szalikiem Legii Warszawa. Niektórzy nazywają to rewitalizacją, inni gentryfikacją. Gentryfikacji oficjalnie nie ma, bo z komunałek naprzeciwko jeszcze nikogo nie wyrzucili, ale kto wie, czy to nie kwestia czasu. Jest za to furtka. I jest jeszcze mój sąsiad.

czytaj

Jaki będzie XXI wiek?

Ten tytuł brzmi jak żart w roku 2017, ale nim nie jest. Właściwy wiek XIX nastał po Kongresie Wiedeńskim, właściwy wiek XX rozpoczęła I wojna światowa – wtedy runęły porządki poprzednich stuleci. Wiek XXI kształtuje się właśnie teraz, w ostatnich popapranych latach, gdy tyle rzeczy, uważanych za pewne i stałe, wypracowane i wywalczone pod koniec XX wieku, cała ta nasza nowoczesność i postęp, kondycja człowieka przyszłości, wszystko, co miało być już tylko lepsze, zaczęło się psuć i walić nam na łby. I nie trzeba nam do tego nawet wojny światowej. Pytanie jest zasadne, ilekroć dziwimy się, że coś brzmiącego jak ponury żart z odległej przeszłości, ma miejsce w roku 2017.

czytaj

Czy podróżowanie to odkładanie dorosłości na później?

Naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać. Chcesz jechać, to jedź. Kolumbowi w 1492 nikt nie mówił, że udając się w podróż, odkłada na póżniej dorosłe życie. Zresztą, miał już wtedy koło czterdziestki, więc halo. Ty Ameryki nie odkryjesz, odkryjesz być może samą siebie, a być może nic, ale jeśli czujesz, że musisz wyruszyć w drogę, ruszaj. Wypędź z głowy, tę siedzącą w jej tyle myśl, że dorosłość to siedzenie na tyłku, etat, dzieci, kredyt i cały ten szajs. Kiedyś cały ten szajs to nazywał się „drobnomieszczańskie wartości”. Drobnomieszczaństwu postawić się łatwiej niż dorosłości, bo w przeciwieństwie do niego, dorosłość brzmi dumnie. Wszyscy chcemy być dorośli. I dobrze. Powinniśmy.

czytaj

O czym pisać w czasach pogardy?

Każdy tekst na lekki temat, zamiast którego mogłabym napisać coś na temat istotny i poważny jawi mi się w głowie jak mały wyrzut sumienia. Oburzać się, pochylać się nad kondycją człowieka, szukać rozumu i przyczyn upadku – przecież to właśnie powinnam obrać sobie za cel. Ale przecież od tego zwariować w końcu można.

czytaj

Życie prywatne

Zastanawiam się czasami nad biernością społeczeństwa. Nad tym, dlaczego nawet gdy łamane są prawa człowieka, ludzie siedzą cicho. Chwilę się zastanawiam, ale przecież doskonale rozumiem. Ludzie chcą żyć swoim małym prywatnym życiem. Ono przecież liczy się najbardziej. To, że wstajesz patrząc na plecy ukochanej osoby. To, jak dzwonisz do swojej rodziny i pytasz, co słychać. To, jak głaszczesz swojego kota i słuchasz wrzasków dzieci z sąsiedztwa bawiących się za twoim oknem. Najczęściej nie jesteś w stanie wyrwać się z bańki swojej prywatności nawet wtedy, gdy ktoś chce ją przebić. Czasem w przebitej bańce wciąż próbujesz żyć tak jak dawniej. Czasem udajesz, że wcale nie pękła.

czytaj