Rodzić po polsku

Kiedy ja przychodziłam na świat, przekraczanie progu porodówki można było porównać do wstępowania do klasztoru lub armii. Rodzące żegnały się z zewnętrznym światem, musiały bezwzględnie poddać się obowiązującym w szpitalu procedurom. Wiele od tamtego czasu zmieniło się na papierze, ale w głowach ludzkich nie zawsze i nie do końca. Na polskich porodówkach nie dzieje się dobrze. A może dziać się jeszcze gorzej. Jeszcze tylko do 2018 roku mają obowiązywać odgórne Standardy Opieki Okołoporodowej. Taki prezent rodzącym kobietom funduje minister Radziwiłł, ten sam, który wszystkim kazałby rodzić, nawet zgwałconym nastolatkom. Te Standardy już dziś zbyt często i tak nie są respektowane.

czytaj