Smutek / hashtag pogardy

Jednak dominującym uczuciem, z którym wracałam z protestów był smutek. Gdy Karolina Micuła śpiewała „Odę do radości” niemal wyłam z tego smutku. Bo pamiętam bardzo dobrze, jak 13 lat temu stałam w tym samym miejscu, we wrocławskim Rynku i z tłumem, chyba wcale nie mniejszym niż ten dziś protestujący, świętowałam wejście Polski do Unii Europejskiej. Nie, żeby Unia była taka super. Nie, żebym wtedy była jakąś szaloną euroentuzjastką. Ale. No właśnie ale. To „ale” to jest zderzenie czasów nadziei, może naiwnych nadziei ale zawsze nadziei, z czasami pogardy. To chyba to, co wywołuje najwięcej mojego smutku.

czytaj

O czym pisać w czasach pogardy?

Każdy tekst na lekki temat, zamiast którego mogłabym napisać coś na temat istotny i poważny jawi mi się w głowie jak mały wyrzut sumienia. Oburzać się, pochylać się nad kondycją człowieka, szukać rozumu i przyczyn upadku – przecież to właśnie powinnam obrać sobie za cel. Ale przecież od tego zwariować w końcu można.

czytaj