Jak wygrać z minimalizmem w swoim domu w siedmiu prostych krokach

Ponad dwa lata temu wprowadziłam się do nowego mieszkania z silnym postanowieniem niezagracenia. W planach były białe meble, szare dodatki i minimum klamotów. Może nie minimalizm ekstremalny, o którym donosiły szokujące nagłówki magazynów lifestylowych: „sto rzeczy niezbędnych do życia na stu metrach kwadratowych”, ale chociażby maksimum umiaru na jaki mnie stać. Zwłaszcza, że z tych wspomnianych stu metrów nie miałam nawet połowy. Uhmm, tak. Łatwo powiedzieć. Dziś porozmawiamy o urządzaniu wnętrz w modelu długofalowym.

czytaj

Nie umiem wydawać pieniędzy

Piszę te słowa co prawda dzień po tym jak wydałam 130 złotych na obiad w restauracji, ale tak serio serio, to ja nie umiem wydawać pieniędzy. I nie chodzi o to wcale, że pieniądze się mnie nie trzymają. Chodzi o to, że wręcz przeciwnie. Oglądam każdą złotówkę. Dwa razy. Takie szaleństwa w restauracjach to wypadki przy pracy, czasem można, żyje się raz. Co wcale nie znaczy, że umiem oszczędzać.

czytaj