Jestem z miasta

Tak naprawdę to nie. Tak naprawdę jestem ze wsi. Tak naprawdę to wiem aż zbyt wiele o małych miasteczkach. Tak naprawdę to lepiej znam przydrożne kapliczki od osiedlowych trzepaków. Moja przyjaciółka po dwóch latach w stolicy pisze o sobie per „warszawianka”. Ja po 16 latach we Wrocławiu, przypieczętowanych w zeszłym roku stałym meldunkiem, wciąż nie mówię o sobie „wrocławianka”.

czytaj

Miasta przyszłości

Miasto, jeśli nie jest właśnie w momencie powstawania od podstaw (jak Gdynia w dwudziestoleciu chociażby) zawsze jest większym lub mniejszym architektonicznym zbitkiem starego i nowego. Swojej współczesności i swojej historii, również tej wstydliwej. W ostatecznym rozrachunku to jednak tylko budowle i budynki. Owszem: funkcja, kontekst, czasem nawet sztuka. Ale w zasadzie głównie cegły i kamienie. Czy warto się o nie bić? Czy naprawdę istnieje jakaś wojna między postępem a skansenem?

czytaj

Łódź, kurwa

Przyjeżdżam do Łodzi. Listopad obdarł ten kraj ze wszystkich kolorów jesieni. Gdy za pół roku będę wspominać ten wyjazd, wspomnienia będą czarno-białe, czy szare raczej, tak jak szare były moje sny, gdy miałam jeszcze w domu czarno-biały telewizor marki Unitra. Polski bus zostawia nas na dworcu kaliskim. Jest więc listopad, jest Łódź. Listopad plus Łódź. […]

czytaj
Strona 1 z 212