nie jestesmy beznadziejne 1020x600 - Nie jesteśmy beznadziejne

Nie jesteśmy beznadziejne

To jest w głowach wielu z nas i w mojej też, pewnie od prawie zawsze, ale na poważnie uderzyło mnie w poniedziałek. Bo szlag mnie trafia, gdy wspaniałe osoby, którym zazdroszczę tego, jakie wspaniałe robią rzeczy, czują się beznadziejne i nie wierzą w siebie. A sama czuję się tak samo i nie zauważam, że coś tu jest nie halo.

Jestem pierwsza do trzymania kciuków i kibicowania cudzym planom podboju świata. Moja szczera opinia, jeśli ma mieć jakikolwiek wydźwięk krytyczny, ogranicza się raczej do szczegółów, które sama zrobiłabym inaczej, jeśli według mojej najlepszej, popartej doświadczeniem wiedzy, wiem że inaczej znaczy lepiej. Ale i tak powiem ostatecznie: “rób tak, jak czujesz”. No i w ogóle, rób. Coś musi być naprawdę bez sensu i ja oczami duszy muszę widzieć, jak wielkie cierpienie może za sobą pociągnąć, bym powiedziała komuś, że jego pomysł jest bez sensu. To się często nie zdarza. No istna ciotka pozytywna motywacja ze mnie. Jaram się doskonałymi pomysłami innych, jakby to były moje własne. Nieskromnie powiem, że przewidziałam niejeden sukces, więc jak mówię, że pomysł złoto, to wiedz, że złoto.

Chciałabym tak dobrze traktować samą siebie.

Postulowałabym, żeby powiedzenie “nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” delikatnie odwrócić. Czyńcie sobie tak miło, jak czynicie drugim. Gdybym się nauczyła wreszcie takiej mentalnej masturbacji, z pewnością żyłoby mi się prościej.

Tymczasem moje życie z własnymi pomysłami to jest roller coaster. Jednego dnia, a i owszem, uważam je za złoto. Podoba mi się wszystko. Blog jest piękny. Książka, którą piszę, przełomowa, i kiedyś ją skończę. Jestem o krok od tego, żeby zacząć nagrywać podcast, choćby dyktafonem z komórki. Następnego, wszystko chuj. Nic nie ma sensu. Wszystko jest beznadziejne. Kolejnego mi przechodzi. Potem znowu odkryję w internecie kogoś, kto robi fantastyczne rzeczy, przeczytam czyjąś fantastyczną książkę, i znowu czuję się ze swoją robotą beznadziejna. A najbardziej beznadziejna to z robotą, której nie robię. I tak w kółko.

Nie powinno mnie więc dziwić i denerwować to, że inni mają też takie gorsze momenty. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że ci, którzy ich nie miewają, to jacyś skończeni psychopaci. A jednak, gdy słyszę utyskiwania na własną beznadziejność i czuję w czyimś głosie ten potworny brak wiary w siebie, to mam ochotę tobą potrząsnąć dziewczyno, chłopaku. Przecież jesteście tacy wspaniali.

A sobą samą powinnam trząść najmocniej, bo to poczucie beznadziejności tak blokuje, że się w pewnym momencie odechciewa wszystkiego. Na szczęście są jeszcze dobre dni. Przy całym tym moim niskim poczuciu własnej wartości, z którego biorą się moje gorsze dni, stosunkowo rzadko czuję się człowiekiem całkiem beznadziejnym. Mało myślę o tym, czy to, co robię ma sens, więc po prostu to robię. Właściwie jestem szczęściarą.

W tych głosach o własnej beznadziejności innych, słyszę też swój głos. Dobrze go rozpoznaję. Wiem, że nie jestem beznadziejna. To tylko głos w mojej głowie. Ty tym bardziej nie jesteś beznadziejna_y. Wspieram cię i kibicuję, jakbym samej sobie kibicowała. I sobie samej też staram się kibicować tak, jakbym kibicowała tobie. No to jest raczej bieda-psychologia, ale może zadziała. W każdym razie spróbuję.

Zobacz także

3 Comments

  1. Chyba dolary przeciwko orzechom??

    1. Ada T. Kosterkiewicz says:

      A jak ja napisałam? Aaa, na odwrót, lol, no to muszę to zaraz zamienić
      😀

  2. venila says:

    „Jednego dnia, a i owszem, uważam je za złoto. Podoba mi się wszystko. Blog jest piękny. Książka, którą piszę, przełomowa, i kiedyś ją skończę. Jestem o krok od tego, żeby zacząć nagrywać podcast, choćby dyktafonem z komórki. Następnego, wszystko chuj. Nic nie ma sensu. Wszystko jest beznadziejne. Kolejnego mi przechodzi”. To o mnie.
    Podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.