życie

O rywalizacji

o rywalizacji 1 925x540 - O rywalizacji

Nie mów, że nie lubisz rywalizacji! Też bardzo to lubiłam. Pamiętam, jak w szkole wygrywałam wszystkie konkursy typu Omnibus. To było wspaniałe uczucie. Najlepsze wcale nie było pozostawienie z tyłu wszystkich. Najlepsza była świadomość bycia najlepszą. Zresztą, dalej jestem niepokonana w “I Know”, chociaż przyznaję, że życie w czasach internetu doszczętnie zepsuło mi pamięć. Co więc się zmieniło, że już nie lubię rywalizować tak, jak kiedyś? 

Wszystko jest w porządku dopóki wygrywasz. Wszystko jest okej, póki jesteś najlepsza. Albo przynajmniej wciąż w czołówce. Kiedy zaczynasz przegrywać w rywalizacji, w której kiedyś nie miałaś sobie równych, czujesz się po prostu jak śmieć. Tak, może cię to zmotywować, by walczyć o ponowne wspięcie się na szczyt. To też tak działa, oczywiście. Ale. 

Ale wiem już, jak czuli się w tej rywalizacji inni.

Czy naprawdę musimy uczyć się tego od najmłodszych lat? Czy zamiast tego nie można by bardziej postawić na współpracę? Bo powiem Wam, że rywalizować to my umiemy doskonale, współpraca wychodzi nam w życiu średnio.

To teraz taki psychotest. Kim byliście/byłyście, gdy facetka kazała wam podzielić się w klasie na grupy i zrobić wspólny projekt?

a) Tą osobą, która stwierdzała, że sama zrobi wszystko najlepiej, bo przecież inni to spieprzą, i jak postanowiła, tak też zrobiła?

b) Tą osobą, która przejęła kierownictwo i wydawała innym rozkazy, co mają robić?

c) Potulnymi wyrobnikami?

d) Tymi, którzy/które rzucali genialne pomysły od czasu do czasu, poza tym starając się nie przemęczać?

e) Tymi, które/którzy migali się od wszelkiej roboty?

Macie już odpowiedzi? To dobrze. Ja umieściłabym siebie gdzieś pomiędzy B i D, w zależności od tematu i od nastroju. Tak było. To jednak nie jest istotne. Istotne jest to, że te mające uczyć nas pracy w grupie zabawy tak naprawdę nigdy nie uczyły nas współpracy. Ani w szkole, ani w pracy, nigdzie. Uczyły nas tej samej dobrej rywalizacji (kto wpadnie na lepszy pomysł, kto przeforsuje swoją wizję) no i jeszcze ustalania hierarchii w grupie. Gdy tak śledzę wszystkie swoje etapy edukacji, widzę tylko ten wzór:

rywalizacja+hierarchia

Współpraca, w której robimy coś razem, na równych prawach, zależymy od siebie, ale zależymy nawzajem i na tych samych zasadach? Nie przypominam sobie. Prawdopodobnie nikt nigdy nie uważał, żeby było nam to konieczne. Świat w końcu tak nie działa, prawda? Społeczeństwo opiera się przecież na zasadach rywalizacji i hierarchii. Gdyby nas uczyć współpracy, a nie pracy w grupie, być może nie moglibyśmy tej formy świata zaakceptować. Bylibyśmy zagrożeniem dla jego status quo.

Już wiecie, dlaczego nie lubię już rywalizować tak, jak kiedyś?

Komentarze (2)

  1. Świetny blog! Bardzo miło się go czyta 😉

    1. Ada T. Kosterkiewicz says:

      Dziękuję <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.