feminizm

Leniwe, zaniedbane, a może takie jak ty? Czyli co myślą ludzie, gdy widzą ciała bez photoshopa

hm1 925x540 - Leniwe, zaniedbane, a może takie jak ty? Czyli co myślą ludzie, gdy widzą ciała bez photoshopa

Primark zatrudnił modelkę bez zęba, szminkę Gucci reklamuje punkowa artystka z bardzo nietypowym jak na kosmetyczne standardy zgryzem, a w nowej kampanii H&M kostiumy kąpielowe prezentują modelki o naturalnych kształtach, z fałdkami, cellulitem i rozstępami na udach, nie tknięte żadnym ostrym narzędziem photoshopa. To taki krótki przegląd modowej prasy z ostatnich dni, który może sprawiać wrażenie, że ruch bodypositivity jest naprawdę modny, skoro największe marki tak chętnie i często się do niego odwołują. I może trochę jest, chociaż powiedzmy sobie szczerze, żaden mur nie runął i wciąż mamy do czynienia z ciekawostką. Potem z ciekawości zagłębiam się w lekturę komentarzy i znajduję w nich dokładnie to, czego się spodziewałam. Mamy ogromny problem z nieidealnym ciałem. Powiedzmy sobie wprost: naszym ciałem.

Tak, H&M robi to dla pieniędzy. Tak, H&M niech się lepiej zajmie warunkami pracy w swoich fabrykach w Bangladeszu. Tak, H&M niech się zastanowi nad swoją nadprodukcją. Wszystko tak. To nie będzie wpis o ha-and-emie. Może innym razem. Zresztą H&M pojawia się tutaj całkiem przypadkiem, bo akurat trafiłam na jego kampanię i dotyczących jej komentarzy. Tymczasem podobnych sesji w duchu bodypositivity jest w ostatnich latach całkiem sporo. Co żadnej wiosny nie czyni.

hm2 - Leniwe, zaniedbane, a może takie jak ty? Czyli co myślą ludzie, gdy widzą ciała bez photoshopa

Skupmy się na tym, że w sieci pojawiły się zdjęcia z kampanii, w której modelki mają pewne niedoskonałości. Już samo to słowo woła o pomstę do nieba. Otóż modelki mają fałdki, cellulit, rozstępy, włosy na rękach. Niektóre z nich są przy tym dokładnie w tym rozmiarze, w jakim standardowo występują modelki. 34. Inne są trochę większe. Śmią prezentować kostiumy kąpielowe. Jak one śmią, pytają komentujący. Gdy się ma wystający brzuszek, to się nie nosi wzorzystych bikini.

Fit is new sexy/rexy

Śmiem twierdzić, że nikt z komentujących nie zarzuciłby modelkom z kampanii H&M odbieganie od reklamowej normy, gdyby grafik potraktował ich zdjęcia retuszem w photoshopie. Nikt nie zarzuciłby im, że ich ciała są nie takie, gdyby fotograf kazał im się wyprężyć tak, żeby ich tyłki nie były płaskie, a fałdki się wyprostowały. Nasze ciała wyglądają inaczej, gdy je odpowiednio ustawimy. Znam to zjawisko bardzo dobrze i wy też je znacie. Ćwiczę codziennie przed lustrem ustawianie się w korzystny sposób. Nigdy później tego nie pilnuję, gdy wychodzę z domu.


Ta sesja miała wyglądać naturalnie i naprawdę się udało. Mnie się podoba, bo widzę jak się kostium kąpielowy układa na chudym płaskim tyłku, takim jak mój, gdy nie wypchnę nogi w sposób symulujący posiadanie pośladków J.Lo. Inna dziewczyna ucieszy się, widząc jak wygląda góra od bikini nad jej wystającym brzuchem (no dobra, to też ja, gdy nie wciągam). Modelki są chude, są grube, są białe, są czarne, są różne i różnie wyglądają na nich kostiumy. Bo kostiumy naprawdę wyglądają różnie na różnych ludziach.

1159B CPD 2 sweet summer escape 1024x779 - Leniwe, zaniedbane, a może takie jak ty? Czyli co myślą ludzie, gdy widzą ciała bez photoshopa

I komu to przeszkadza?

Otóż, okazuje się, że wielu osobom. Jesteśmy bardzo przyzwyczajone/przyzwyczajeni do jedynego słusznego kanonu urody. Przy czym chyba sami widzimy, jak się on zmienia. Jeszcze dekadę temu ideałem kobiety narzucanym nam przez przemysł modowy i kosmetyczny, była dziewczyna o anorektycznej sylwetce, która zastąpiła kanoniczne jeszcze w latach 90., hiper, ultra sexy 90-60-90. Kilka (milionów?) tragedii związanych z zaburzeniami odżywiania później przyszło otrzeźwienie i nowy mit urody. Mit fit. A może to żadne otrzeźwienie, tylko trzeba sprzedać trochę zdrowych przekąsek. Chociaż wybiegi wciąż są pełne bardzo chudych modelek, naszym ideałem kobiety są ładnie umięśnione (ale wiadomo, że nie za bardzo, bo nie można wyglądać jak facet!), uprawiające sporty i odżywiające się zdrowo trenerki i influencerki z instagrama. W końcu najważniejsze jest zdrowie. Branże, branżunie, branżusie poszły po rozum do głowy. Trzeba promować zdrowy tryb życia. Ale bądźmy też sobą. Wszyscy chcą dla kobiet dobrze. Girl power.

Obietnica

Kiedy fit zastąpiło ideał wychudzonej sylwetki, dostałyśmy obietnicę, że oto chodzi o promocję zdrowego trybu życia, ten nowy kanon urody ma temu zdrowiu służyć. Okazało się jednak, że wszystko jest tak, jak być powinno. Kanon nas formuje, strofuje i sprzedaje nam produkty. Wpędza nas też w poczucie winy, gdy przegrywamy wyścig o najlepszy sześciopak na dzielni. Albo, gdy okazuje się, że leniwe z nas buły i w ogóle nie stawiamy się na starcie. Więc znowu jesteśmy za grube, albo za chude, nie staramy się wystarczająco. Mamy złe ciała i na domiar złego igramy ze zdrowiem, nawet jeśli robimy przez tydzień trasę wyścigu pokoju.

Każde ciało jest dobre. Każde ma prawo istnieć. Te wpisujące się w kanony też. Złe jest mówienie, że jakieś konkretne jest naszym obowiązkiem.

Ale spokojnie, fit mit też się skończy. Przyjdzie coś nowego.

hm2g - Leniwe, zaniedbane, a może takie jak ty? Czyli co myślą ludzie, gdy widzą ciała bez photoshopa

Nie wiem, czy obowiązujący aktualnie reżim idealnej kobiecości jest najbardziej restrykcyjnym w historii (a było tego sporo, nie dajcie sobie wmówić, że kiedyś było normalnie), ale patrząc na to, ile warunków trzeba spełnić, by móc założyć wzorzyste bikini, mam tylko niewielką wątpliwość. Bo tu już nie chodzi tylko o sylwetkę. Chodzi o wszystko to, co odróżnia cię od plastikowego manekina, a przybliża do człowieka i co mają również idealnie chude modelki, pogardliwie nazywane wieszakami. I co pewnie zdarza się nawet fit-influencerkom.

hm2gg - Leniwe, zaniedbane, a może takie jak ty? Czyli co myślą ludzie, gdy widzą ciała bez photoshopa

Na przykład włosy na rękach.

Albo rozstępy.

Albo w ogóle skórę.

Wszystko to siedzi w naszych głowach. Tak, to robota między innymi H&M i innych marek, które od lat retuszują zdjęcia tak, żeby kobiety wyglądały na nich co najmniej podejrzanie nieludzko. To znaczy idealnie. To, że teraz robią kampanie w duchu bodypositivity to wątpliwa pokuta, ale dobrze, że robią.

Idealne ciała sprzedają. Podobają się nam bardziej, bo jesteśmy nauczone, żeby się nam podobały bardziej. To jest raczej oczywiste. Kupując tak reklamowane ubrania, kupujemy obietnicę, że będziemy w nich wyglądać równie dobrze. Zwykle ta obietnica nie zostaje spełniona już na etapie lustra w przymierzalni, chociaż to są akurat dość magiczne lustra. A my umiemy się dobrze wypiąć, prawda?

Ciała nieoswojone

Problem z ciałem, które wygląda nieidealnie polega na tym, że to ciało jest nam obce, mimo że najczęściej należy do nas. To ciało jest nieoswojone. Nie jesteśmy przyzwyczajone do widoku takich ciał. Nie oglądamy ich codziennie w reklamach i social mediach. Jeśli już to w kategorii sensacji. Modelek plus size anonsowanych jako pewne ekstremum, atrakcja niemal cyrkowa, czy celebrytek, które ktoś przyłapał z rozstępami lub nieogoloną pachą. Nie oglądamy się nawzajem nago ze stadem innych kobiet. My po prostu nie widzimy zwykłych ciał, no chyba że w lustrze, albo raz w roku na plaży, gdzie wydają nam się co najmniej zaskakujące.

Sama czuję się na plaży jak miss turnusu, co jest dość paskudnym uczuciem, tak bardzo jestem nieoswojona z tym, jak ciała mogą być różne. Coś tu chyba jest nie tak.

Staram się jak mogę oswoić to ciało. Nie tylko własne. Idzie mi coraz lepiej.

Bez photoshopa ma być?

Trudno oczekiwać od marek, żeby nagle zaczęły reklamować swoje ciuchy i kosmetyki bez udziału photoshopa. Jeśli odbiorcy są przyzwyczajeni do idealnej ekspozycji, nie poczują się zachęceni, gdy zobaczą nieidealne manekiny. Mają to już zbyt głęboko zakodowane w głowach. Przy okazji mają zakodowany mocno upośledzony obraz własnego i cudzego ciała. Z jednej strony więc możliwość obejrzenia kostiumu kąpielowego na modelce, która wygląda jak ty, wydaje się spełnieniem marzeń. Z drugiej, wydaje się to co najmniej niedorzeczne i całkiem zniechęcające do zakupu.

Wiecie co pisali niektórzy komentujący zdjęcia nowej kampanii H&M? Że jasne, te dziewczyny wyglądają jak my. Wyglądają na leniwe i zaniedbane. Wiemy coś o tym. Mamy takie sama ciała, bo jesteśmy leniwe. Nie chce się nam ćwiczyć. A przecież powinnyśmy.

Czyli. Chcemy oglądać idealne ciała, bo te nieidealne są naszym wyrzutem sumienia. Przypominają nam, że się nie staramy wystarczająco. Przypominają nam, że mamy bardzo niezdrowy stosunek do własnych ciał. Pognębmy więc innych, żeby poczuć się lepiej. Albo wcale nie lepiej. Gorzej. Bo nasze ciała są gorsze. I nie zasługują na wzorzyste bikini.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.