felieton, publicystyka

Homofobia to nie światopogląd. Nienawiść to nie światopogląd. Nienawiść to nienawiść

unicorn 925x540 - Homofobia to nie światopogląd. Nienawiść to nie światopogląd. Nienawiść to nienawiść

W sobotę przez Wrocław przeszedł piękny Marsz Równości, w którym uczestniczyło jakieś siedem tysięcy osób. Po marszu dwoje moich znajomych zostało napadniętych przez ośmiu gnojków w kominiarkach. Bo odprowadzali dmuchanego jednorożca. Dobrze czytacie: dmuchanego jednorożca. Jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało, nie ma w tym nic wesołego. Tak jak nic wesołego nie było w paleniu tęczy.

Kiedy opowiedziałam o tym, co spotkało moich znajomych w pracy, jeden z moich kolegów stwierdził, że absolutnie nie powinno być przyzwolenia na przemoc. Jakiekolwiek poglądy by ludzi różniły, przemoc jest niedopuszczalna. Oczywiście ma rację. Myślę sobie jednak, że nienawiść to nie jest pogląd.

Nienawiść to nienawiść.

Homofobia to też nie jest pogląd. To też nic innego jak tylko nienawiść. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Wiecie, że w Szwajcarii homofobia i transfobia zostały kilka dni temu oficjalnie uznane za przestępstwa? Może nie można tam odkurzać po 22, ale za to prawo mają ode mnie wielkie serduszko. U nas wciąż wielu ludzi uważa homofobię za światopogląd. Właśnie po to, również po to, by ludzie przestali tak myśleć, potrzebne są marsze równości.

Tymczasem jest nienawiść. Wiemy, że nie możemy się na nią zgadzać. Ale co to znaczy? Domyślamy się, że mamy reagować. Mamy nie odpuszczać. Zgłaszać jej przejawy organom ścigania. Stawać w obronie pokrzywdzonych. To nie zdusi nienawiści w zarodku, ale przynajmniej zaleczy objawy.

Niestety z tą nienawiścią to jest tak, że gdy padnie na podatny grunt, to trudno z niej wyleczyć. Ja pod słowem nienawiść przemycam w tym tekście i homofobię i rasizm i seksizm i nacjololo i całą resztę tego gówna, które się teraz tak wylewa. Bo to jest słowo, które oddaje wszystko i, do którego wszystko w gruncie rzeczy się sprowadza.

Podatny grunt

Tam gdzie są jakieś niezaleczone pretensje, tam gdzie jest frustracja, tam nienawiść znajduje najbardziej podatny grunt. I jest mnóstwo ludzi, którzy zrobią wiele, by ją na tym gruncie zaszczepić, a działa to tak samo na chłopców z blokowiska, jak na całe narody. Wszystko to ma mnóstwo przyczyn: ekonomicznych, społecznych, historycznych. Niczym się nie da usprawiedliwić nienawiści, ale nie da się z nią walczyć, nie próbując dociec skąd się w ludziach bierze. Ten krok jest w sumie najłatwiejszy, bo gdy zaczynasz zastanawiać się, co ty, jako ty, możesz z tym zrobić, zaczynasz czuć się całkiem bezsilna.

Tęsknię za latami 90. Wtedy wydawało się, że największym problemem z młodymi ludźmi była narkomania. Powiedziałam kiedyś mojemu mężowi, całkiem szczerze, że wolałabym, żeby dzieciaki ćpały niż bawiły się w nacjonalizm. Powiedział, że to okropne, co mówię, i oczywiście, że to okropne. Okropne, że muszę sobie myśleć takie rzeczy. Teraz zamiast narkotyków mamy nienawiść, a nienawiść to w gruncie rzeczy najgorszy narkotyk. Ma na sumieniu więcej istnień niż jakikolwiek znany nam drag.

Komentarz (1)

  1. Sama może tylko dwa razy spotkałam się z homofobią w wersji agresywnej, o dziwo w Poznaniu, któremu jako miasto ufam. W obu przypadkach obcy ktoś wyzwał kogoś z moich znajomych, i w obu znajomi odpowiedzieli jeszcze mocniejszą pyskówką, która okazała się zaskakująco skuteczna. To byli jacyś starsi faceci, wyglądający na niebogatych, agresywni, a jednocześnie tchórzliwi, widocznie uważający że mlodych ludzi można obrażać bezkarnie. A ja nadal nie wiem, jakie frustracje czy ograniczenia umysłowe prowadzą do takiego zachowania, serio, to już dla mnie zbyt obce kategorie, i myślę że bardzo smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.