kultura

Instagram. Ofiary i pułapki

pauzury roz1 p 925x540 - Instagram. Ofiary i pułapki

Ten instagram to nie daje mi żyć. Próbowałam już wszystkiego. Iść z prądem i pod prąd. Wkręcać się na potęgę i na potęgę wypisywać z szeregu. Instagram każe ci się określić, nie ma zmiłuj. To potężne medium, skoro relacja z nim potrafi być tak burzliwa. Wiem, bo nie tylko ja z nim tak mam. Przy tym wszystko, co ludzie mówią o jego kłamstwach należy dzielić przez dwa. Oto tekst o ofiarach i pułapkach instagrama, medium które budzi tak wiele emocji, że ewidentnie coś musi być na rzeczy.

Na chwilę obecną mój stosunek do insta jest w miarę uregulowany. Postanowiłam po prostu na nim być, wrzucać co mi się podoba i się nie przejmować. Nie zostanę już królową instagrama, więc po co się spinać. Był jednak czas, gdy poważnie myślałam nad tym, jakie treści powinnam na nim umieszczać, do kogo je kierować, jak być taką jak inni, jak nie być taką jak inni. Z Insta problem jest taki, że trzeba być tam jakimś. Można grać w grę pod tytułem kreowanie idealnej rzeczywistości, lub stanąć w opozycji i pokazywać zwykłe, najlepiej brzydkie, życie prosto zza kadru. Takie przynajmniej wrażenie można odnieść czytając randomowe artykuły na Vice lub F5. W pewnym momencie wszyscy insta-twórcy musieli się określić, wybrać swoją ścieżkę, a najlepiej jeszcze kolor przewodni. My beige life. Albo odcienie szarości i bieli.

W tym momencie też zaczęłam zastanawiać się, jaka powinna być moja droga. Czy skoro nigdy nie nauczę się układać ładnych flat layi, moją specjalizacją powinny być zdjęcia kotów, a może toilet selfie. Czy podpisy pod zdjęciami powinny związane tematycznie? Co zapewni mi sukces, komentarze, serduszka? Tyle rozterek, jedna głupiutka appka do zdjęć.

Rozważania nad naturą instagrama

Niedawno zastanawialiśmy się, czym jest facebook. Identyczne pytanie można zadać a propos instagrama i będzie ono wciąż bardzo na czasie. Facebook widzę dziś jako połączenie kółek zainteresowań, codziennej prasówki z aktualności i potężnego narzędzia marketingowego. Instagram to głównie to ostatnie. Społeczności na insta nie istnieją w sposób tak oczywisty. Jeśli się tworzą, to wokół jakiejś osoby. Instagram jest zdecydowanie gwiazdocentryczny. I każdy chce być tam gwiazdą. Znów, takie wrażenie można przynajmniej odnieść czytając o nim w mediach.

Instagram całkiem nieźle rozpala wyobraźnię ludzi śledzących spiskowe teorie dziejów. To tutaj w końcu znajdziesz wszystkie te osoby, których tak łatwo nienawidzić. Wszystkie te influencerki, które nic w życiu nie osiągnęły, a mają milion followersów. Modelki z Dubaju. Mieszkańców idealnie posprzątanych mieszkań. Instagram kłamie. Kultura obrazkowa. Zmierzch cywilizacji. Tak, zdecydowanie to ten portal społecznościowy, na którym poważnym ludziom nie wypada być.

Żartowałam.

To tylko i aż instagram

Biorąc pod uwagę fakt, że insta jako narzędzie ma dość długą jak na cyfrowy świat, bo ośmioletnią już, historię, można by sobie darować rozważania na temat tego, czym jest, w jakie wpędza nas pułapki i jak nie stać się jego ofiarami. Po ośmiu latach wydają się to tematy dość przeterminowane. A jednak, droga jaką przebyliśmy wraz z instagramem: od narzędzia do wrzucania prywatnych, spontanicznych fotek (chociaż wciąż zastanawiam się, na ile jesteśmy spontaniczni, kreując swoje miejsca w sieci) do potężnego narzędzia kreowania gustów i potrzeb, którym jest dziś (miejsca na spontaniczne fotki bez komentarza coraz mniej) była na tyle długa i ciekawa, że te pytania zadawać sobie wciąż warto. I warto widzieć też to, co znajduje się poza marketingową skorupą, chociaż algorytm instagrama nie ułatwia przebicia się przez nią.

Okazuje się, że instagram to też miejsce na promocję idei. To tutaj wrzucałyśmy/liśmy nasze zdjęcia z hasztagami wyrażającymi poparcie lub sprzeciw w ważnych sprawach. Instagram to pole walki. Feminizm, bodypositivity, zero-waste. I pewnie mnóstwo innych spraw, którymi interesuję się mniej, ale też tam są. Przy tym mnóstwo treści, nie tylko zdjęciowych. Szach mat krytycy kultury obrazkowej.

To narzędzie, które może służyć słusznym sprawom. Tak samo, jak wszystkie inne, gdy dobrze ich używamy. Dla mnie bomba.

Kim być na instagramie?

Jestem na instagramie już długo, bo od końca 2013 roku, więc widziałam wiele. Od dominacji filtru Valencia po tańczące gify na instastory. Moja relacja z nim bywa burzliwa. Kiedyś taka nie była, bo kiedyś po prostu się tam było i nie myślało nad tym, kim być. Jak już wspominałam na początku tego tekstu, współczesny instagram wymaga określenia. To pułapka, w którą łatwo wpaść. Jak wpadasz świadomie i z rozmysłem, to niekoniecznie jest pułapka. Ale jak marnujesz czas na zastanawianie się nad tą kwestią, a nie jest ci to zupełnie potrzebne do życia (tak jak mnie), no to jest.

Oczywiście uwielbiam oglądać piękne, przemyślane feedy pełne podobnych do siebie zdjęć w konsekwentnej kolorystyce. Wszyscy je uwielbiamy. Są przewidywalne, uśrednione, bezbieczne. Niekoniecznie są sztuką. Niekoniecznie są też kiczem. Są czystą estetyką. Chociaż czasami też czystą obrazkową grafomanią (jeśli można użyć takiego określenia). Na pewno wiele można na ich podstawie powiedzieć o gustach człowieka internetowego drugiej dekady XXI wieku. Kompletnie nie umiem ich tworzyć, nad czym przez długi czas ubolewałam. Teraz zaczynam się z tym godzić i dochodzić do wniosku, że może moją ścieżką na instagramie powinien być tzw. anty-instagram. Poznaj tajniki kreacji idealnej rzeczywistości i zrób wszystko na przekór i na opak.

Z tym, że ja raz chcę tak, a raz tak. Czasem chcę wrzucić ładny kadr symetrycznie ułożonych przedmiotów. Innym razem brzydki, niedoświetlony, rozmazany portret przypadkowych ludzi. Może powinnam sięgnąć do źródeł IG i zwyczajnie wrzucać na spontanie, co mi w duszy gra, skoro już nie będę królową instagrama? I olać to.

Pułapką instagrama jest to, że każdy chce być twórcą. Znów – to wrażenie, które można odnieść czytając wszystkie te rozważania nad naturą insta, do których oczywiście zalicza się również ten tekst. Tylko, co jeśli wszyscy będziemy tam twórcami? Kto będzie nas obserwował? Armia botów?

 

A ty kim chcesz być na instagramie?

Komentarze (3)

  1. Też rozmyślałam o Instagramie, zwłaszcza, że czytam teraz „Obsesję piękna” i jestem surowsza w klikaniu „nie wyświetlaj tego użytkownika” (sama nie obserwuję tych kreujących idealna rzeczywistość, ale mi się wyświetlają jako posty sponsorowane). Lubię Instagrama, ale też obserwuję same dziewczyny, które nagrywają instastory bez makijażu i nie retuszuja na potęgę swoich zdjęć – udało mi się zresztą nawiązać parę fajnych znajomości i często przez Instagram rozmawiam o czyms, co w danym momencie jest dla mnie ciekawe. Albo lubie w ogóle profile tematyczne np. o architekturze czy zdrowym żywieniu. Jakoś mam więcej swobody na Instagramie niz na Facebooku, który jest dla mnie bardziej jak książka telefoniczna.

  2. A czemu bycie twórcą ma wykluczać bycie odbiorcą? Mam do instagrama – jako twórca – bardzo prosty stosunek, który chyba wynika z faktu, że nie czytam o nim i nie interesuję się trendami. Po prostu wrzucam to, co pasuje do bloga, promuję określony styl życia i dzielę się tym, co uważam za śliczne. Przeważnie nieco bardziej prywatnie niż na blogu czy fb. Królowanie? Nudy, musiałabym się słuchać innych ludzi i ich gustów. Bardziej sztuka dla sztuki. A obserwuję głównie jedzenie, lubianych artystów i ilustratorów, wydawnictwa i przystojnych muzyków, czego chcieć więcej…

    1. Ada T. Kosterkiewicz says:

      Jasne, że nie wyklucza! Mam po prostu wrażenie, że trochę wpadłam (i nie jestem w tym wrażeniu odosobniona, bo docierają ode mnie sygnały od innych osób, które się trochę zakałapućkały w tym nowym, bardzo skupionym na promowaniu marki instagrami) w pułapkę „bardzo chcę mieć super spójny, ładny, feed, żeby lajkowali” i raz, że mi nie wychodzi, dwa że chyba jednak chcę po prostu wrzucać co mi się podoba i nie przejmować. Wystarczy mi, że przejmuję się fanpage’m, no ale tego uzywam jednak do promocji bloga i bardziej to czuję niż promowanie się na insta. Przy czym bardzo doceniam pracę ludzi, którzy potrafią promować swoje marki na insta w sposób profesjonalny, ale chyba po prostu brakuje mi takiej zwykłej spontaniczności. A algorytm IG jest nieubłagany i wyświetla mi się zdecydowanie za duzo marketingowej papki i zdecydowanie za mało zywego człowieka, ale tu już sama muszę wziąć się za czystki w obserwowanych. Bo ja bardzo lubię scrollować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *