kultura

Dzielnik #26

dzielnik26 925x540 - Dzielnik #26

Cześć! Powracam do Was z nowym Dzielnikiem, w którym m.in. o tym, czym różni się orientacja seksualna od orientacji romantycznej, jak wyglądałaby idealna obsada Dumy i Uprzedzenia, co to jest czyste mięso i co Kanye West robi w windzie. Zapraszam!

  • „Na przestrzeni kilku ostatnich lat Kanye West „ofiarował” nam bezpretensjonalne, bezprecedensowe myśli, które publikował na Twitterze. Och, jaka szkoda, że uciekł z tej społecznościówki. Jedno jest pewne, przez jeden dzień chciałbym być w umyśle Pana Westa – to byłaby świetna przygoda, żyć w bańce iluzji swojej własnej boskości, a może… właśnie tak trzeba? No wiecie, dreptać przez świat bez żadnego kompromisu i lekce sobie ważyć słowa innych będąc wypełnionym po brzegi pewnością siebie?”

kanye west kanizmy pawelbielecki2 - Dzielnik #26

Czyli Paweł Bielecki i jego wybór prześmiesznych tweetów Kanye. A ja totalnie odnajduję się w cytacie o windzie. Proszę powiedzcie, że nie jestem w tym (no poza Kanye) zupełnie sama.

  • „To, z kim chcesz uprawiać seks wcale nie musi pokrywać się z tym, z kim chcesz tworzyć romantyczny związek. I jest to całkowicie normalne! Żyjemy w kulturze, która od lat wmawia nam, że orientacja seksualna i romantyczna powinny iść ze sobą w parze, a w intymnej relacji (najlepiej dwojga ludzi, choć powoli zaczynamy ogarniać poliamorię) zawsze powinien występować seks. Dlatego wielu osobom mózg eksploduje, kiedy dowiadują się, że jestem panseksualna (czuję pociąg seksualny do osób niezależnie od ich tożsamości płciowej/seksualnej), ale heteroromantyczna (interesuje mnie tworzenie romantycznych relacji wyłącznie z mężczyznami). W skrócie – seksualnie jestem maksymalnie chciwa, a romantycznie – do bólu heterycka.”

Nasza seksualność jest bardziej skomplikowana niż się zdaje i warto wiedzieć o tym jak najwięcej. Czyli Nat Proseksualna z bardzo ważnym tekstem, z którego dowiecie się, że orientacja seksualna nie zawsze determinuje to, z kim wchodzimy w związki.

  • „Znamy świat z perspektywy chudych ludzi, czytamy książki, w których wszyscy są tak samo zgrabni, piękni i zazwyczaj biali. Rzadko kiedy utożsamiamy się z grubasami obojga płaci, których się wpycha w książki w ramach pokazania sympatycznej osoby, trochę niezdarnej, trochę gapowatej, ale fajnej. W popularnych książkach wciąż najwięcej jest spoko chłopaków, którzy mają przygody, i czasem dla osłody wrzuca się tam jakąś ikonę feministek. Tak, nawiązuję teraz do opowieści o Harrym Potterze, książce, którą kochałam cały okres pokwitania. Płakałam jak bóbr, kiedy zginął Dumbledore. Ostatnio badawczo przyglądam się wszystkim swoim miłościom z lat młodzieńczych i bez kitu wychodzi mi, że świat najbardziej różnorodny stworzył nie kto inny, jak Sapkowski, a teraz o ten świat zażarcie walczą jego fani, którzy jak widać kompletnie nie skumali, o czym tak naprawdę są książki o Wiedźminie – o różnorodności.”

Fantastyczny wpis Lady Pasztet o tym, jakich bohaterek brakuje nam w popkulturze, o tym, że czasami lepiej nie mówić o swoich doświadczeniach i przede wszystkim, o pokorze. Każdy akapit tego tekstu to złoto.

  • „Tak, wielkomiejskie gimnazja segregowały uczniów. Ale równocześnie istnienie dobrych publicznych placówek gimnazjalnych (na przykład dwujęzycznych czy tworzonych przy uczelniach) sprawiało, że uzdolnione dzieci miały szansę na bezpłatną edukację na wysokim poziomie. Dotyczyło to również osób pochodzących z tych grup społecznych, które znajdują się w trudnej sytuacji. Dzieci mogły uczyć się języków i korzystać z uczelnianych laboratoriów, płacąc tylko – lub aż – zaangażowaniem i ciężką pracą. Teraz wiele z tych możliwości dostępnych będzie tylko dla tych, którzy będą w stanie za to zapłacić.”

Bardzo, bardzo dobry artykuł o tym, jakie krótko- i długofalowe skutki dla polskiej szkoły ma i może mieć wprowadzona właśnie reforma edukacji (m.in. likwidacja gimnazjów i obowiązku szkolnego dla sześciolatków). O nierównościach, które nie tylko mogą zostać pogłębione, ale też stworzone zupełnie na nowo. Gorąco polecam, szczególnie jeśli ktoś spyta Was, czy to naprawdę takie złe, że zlikwidowali te wstrętne gimnazja.

  • Dzieci są zmuszone przyjeżdżać do szkoły na siódmą, a lekcje z powodu braku sal odbywają się w stołówkach, na korytarzach, a nawet w szatni. W niektórych szkołach brakuje pracowni fizycznych  i chemicznych. Cierpią na tym uczniowie ze specjalnymi potrzebami. Sale służące zajęciom integracji sensorycznej czy jakimkolwiek zajęciom wyrównującym zamieniono w zwykłe sale lekcyjne lub służą w środku dnia nieobowiązkowym zajęciom z religii, bo z niejasnych przyczyn księża współdecydują o kształcie planu lekcji w świeckiej publicznej szkole. Ministerstwo robi dobrą minę do złej gry, uspokajając, że to tylko przejściowe problemy. Ale dla kilkuset tysięcy dzieci, które chodzą teraz do ostatnich klas podstawówki, to dość marna pociecha. Te dzieci uczą się w strasznych warunkach i według wadliwych podstaw programowych. Nie dostaną drugiej szansy. Coraz więcej rodziców jest wściekłych, choć większość wciąż dzieli się frustracją tylko ze sobą nawzajem.”

I jeszcze w tym samym temacie wywiad z Dorotą Łobodą z fundacji Rodzice Mają Głos, która opowiada o tym, jak w praktyce wygląda szkoła po reformie ministry Zalewskiej.

  • Zombie vs Zwierz, czyli Paweł Opydo i Katarzyna Czajka, w podcaście o ich wymarzonej obsadzie Dumy i Uprzedzenia. Część z ich castingów totalnie trafia do mojego serca (Adam Driver jako pan Darcy to jest wybór najsłuszniejszy z słusznych!), część mniej, w każdym razie zaraz po wysłuchaniu zaczęłam tworzyć własną listę i jeśli to nie jest przednia zabawa, to nie wiem, co nią jest.

duma - Dzielnik #26

  • „Tylko 5 proc. Polek uważa się za feministki. Osobiście jakąkolwiek feministkę poznało zaledwie 18 proc., 43 proc. zna je wyłącznie z mediów, a 33 proc. w ogóle nie zna żadnej feministki. Polki zazwyczaj obraz feministki kreślą na podstawie przekazów mediów zdominowanych przez mężczyzn i często nieprzychylnych feministkom.
    Gdy jednak zapytamy Polki nie o feministki, lecz o feministyczne postulaty, okazuje się, że 9 proc. popiera je w pełni, 21 proc. większość, a 42 proc. popiera niektóre. Tylko 23 proc. nie popiera żadnych.”

Czyli feminizm po polsku w sondażu Wysokich Obcasów.

  • „Szlachetna Paczka nie tylko pomaga potrzebującym, lecz także snuje pewną opowieść o pomaganiu. Niektóre wątki tej opowieści od dawna wydawały mi się niepokojące. W gruncie rzeczy jest to bowiem opowieść o dobrej i złej biedzie.”

Czyli trudny, ale przekonujący i potrzebny komentarz do sprawy mobbingu w stowarzyszeniu Wiosna ujawnionej w reportażu Onetu.

  • „Czyste mięso” zawiera historię, która dzieje się na naszych oczach. Historię powstawania alternatywy dla tradycyjnego chowu przemysłowego, pełnego okrucieństwa i cierpienia bezbronnych zwierząt. W czasach, gdy Ziemia ledwo dźwiga ciężar wykorzystywania jej pod produkcję mięsa i pasz dla zwierząt hodowlanych, wzrost zaludnienia i popytu na mięso, musimy znaleźć alternatywę.”

Czyli Agnieszka z bloga Hodowla Słów w recenzji książki „Czyste mięso” tym razem na blogu Otwartych Klatek.

  • „W mediach w ostatnim czasie pojawiło się dużo materiałów dotyczących chronienia sprawców afer pedofilskich w Kościele. To prawda. Często o tym pisałam. Zbyt wielu duchownych wiedziało o przestępstwach na dzieciach i chroniło pedofili. Jednak bardzo rzadko wspomina się, że w tych sprawach zapadały też drastycznie niskie wyroki.”

Justyna Kopińska w felietonie dla Vogue.pl o patologiach w polskim systemie sprawiedliwości, m.in. na przykładzie sprawy gwałconej przez księdza nastoletniej Kasi, której kilka dni temu, po latach od tragicznych wydarzeń, sąd przyznał wreszcie odszkodowanie od Kościoła.

Polecam Wam zresztą gorąco wszystkie teksty Kopińskiej. Są genialne!

  • „Dla nie wtajemniczonych: Bookstagram, albo – w formie wyszukiwalnego słowa-klucza: #Bookstagram, to instagramowy ruch blogerek-recenzentek, które fotografują swoje biblioteczki jak i pojedyncze egzemplarze i dzielą się opiniami o czytanej literaturze ze społecznością serwisu. Ma też swoją rodzimą odmianę – to #BookstagramPL. Z pozoru wszystko brzmi miło, prawda?”

Czyli Gosia z „Okruchów Kultury” w bardzo ciekawym tekście „Bookstagram – jedna z chorób współczesnej kultury”. I chyba jeszcze ciekawsza polemika Any Matusevic. Koniecznie przeczytajcie oba wpisy! Jestem ciekawa, do której opinii jest Wam bliżej, bo ja, bez entuzjazmu, ale raczej przechylam się w stronę tej drugiej.

  • Moje ulubione wydawnictwo Karakter otworzyło swoją księgarnię. I reklamuje ją w cudny sposób:

BANG! Ponieważ małe księgarnie znikają z naszych miast, postanowiliśmy otworzyć własną, żeby zobaczyć, co się wydarzy….

Opublikowany przez Wydawnictwo Karakter Niedziela, 2 września 2018

  • “Nie widać po niej, że jest matką. Jest pracownicą. Jej tęsknota jest ukryta za załzawionymi oczami. A jednak kawa smakuje tak dobrze, łazienka nie jest już miejscem ucieczki a potrzebą fizjologiczną.
    Żarty koleżanki są śmieszne. Rozmowa z innymi dorosłymi jest interesująca. Poczucie winy siedzi jej na ramieniu do końca dnia, ale od czasu do czasu milknie.”

Czyli Małgosia Frej z tekstem „Nieobecna matka”. Nie znam drugiej osoby w polskim internecie, która pisałaby o macierzyństwie tak przepięknie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.