kultura

Dzielnik #24

dzielnik

Cześć! W dzisiejszym odcinku m.in. nagie uda pilotów w książkach Lema, pułapki feminizmu i najsłodszy kot internetu. Serio, takie clickbaity? Nie, tak serio, to samo dobro. Chodźcie!

  • Autor jest dzieckiem swoich czasów i pisze odpowiednio do nich. To już napisałam. Ja jestem jednak dzieckiem innych czasów i mam swoje potrzeby, czytam zatem wszelkie dzieła tak jak mam ochotę. No i czasem widzę rzeczy, których może widzieć nie powinnam. Ale za to jakie są fajne! Jest taka scena we “Fiasku”, podczas której ponosi mnie fantazja i rumienię się. Scena, podczas której myślę “o Ty Staszku figlarny”, chociaż jestem niemalże pewna, że Staszek nie bardzo wiedział, że właśnie jest figlarny. Wspomnianą sceną jest opis wbijania się w skafander przez 29-letniego pilota Angusa Parvisa, zawierający opis jego nagich ud. Nie jestem z lodu, ta scena mnie, no, no podoba się mnie. Niestety, z tych nagich ud wynika potem zupełnie nic. Ale czytelnik już sobie poradzi.”

Czyli Riennahera z absolutnie cudownym tekście o twórczości Stanisława Lema , którym trafia w moje fanowskie serduszko dokładnie tak, jak trzeba. Zastanawiam się jednak, co powiedzą na ten wpis poważni lemowi ortodoksi.

  • „No bo pomyśl. Pracujesz po godzinach, ale to dla rodziny! Nie bierzesz za to pieniędzy, bo chcesz, żeby każdy w rodzinie mógł dostać w tym miesiącu wypłatę. Pomagasz koleżankom i kolegom, żeby nikt z tej rodziny nie został zwolniony. Ej, ale jak to zwolniony z rodziny? Ciężko zwolnić się z pokrewieństwa krwi. Ale w tym problem, że firma to nie jest rodzina!”

A to już Hakierka i „Strzeż się firm, które nazywają siebie rodziną”. Bardzo w punkt! Ja się wystrzegam, a Wy?

  • „Dostaję mikrowylewu za każdym razem, kiedy po wejściu do księgarni widzę na regale naklejkę „literatura kobieca”, a na półkach piętrzą się romansidła za dychę, których nie tknęłabym kijem przez szmatę. I nie to, że neguję sens istnienia takich książek, bo każdemu jego porno, drażni mnie po prostu przypisanie tego określenia prozie, która zazwyczaj nie oferuje żadnej wartości artystycznej. Powiedzmy sobie szczerze: większości osób „literatura kobieca” jednoznacznie kojarzy się z książkami klasy B, „babskimi” (tak jakby to była obelga!) czytadłami pokroju co najwyżej [sic!] „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Pomijam kwestię tego, że to określenie to kpina, a nie gatunek, czy ktoś kiedyś słyszał o „literaturze męskiej”? A przecież tyle jest świetnej prozy pisanej przez kobiety. Tyle jest wspaniałych książek o kobietach, których lekturę można polecać znajomym bez względu na ich płeć. To właśnie jest dla mnie literatura kobieca z prawdziwego zdarzenia: pisana przez kobiety i o kobietach, ale niekoniecznie tylko do i dla kobiet.”

Czyli Tattwa rozprawia się z tym okropnym stereotypem literatury kobiecej i przy okazji podrzuca kilka dobrych tytułów na lato.

  • „Jedna z koleżanek na instastories zapytała mnie dzięki tej nowej funkcji Instagrama, czy widzę jakieś pułapki w feminizmie, a jeśli tak, to jakie. Odpowiem wprost: według mnie feminizm nie ma pułapek. Tak jak nie ma ich sprzeciwianie się rasizmowi, bo rasizm to same pułapki. Równość bez względu na płeć, a przecież zdajemy sobie sprawę z tego, że płci jest więcej niż dwie, oznacza dla mnie otwartość na różnorodność. Tyle że różnorodność komplikuje nam świat. A tego nie lubimy, bo nasze głowy wolą utarte ścieżki schematów i stereotypów, po których codziennie się łatwo prześlizgujemy.”

Czyli bardzo dający do myślenia wpis Lady Pasztet. Koniecznie!

  • „Rey nie jest nikim. Ma przeszłość – każdy ma jakąś przeszłość. To, że jej historia nie jest opowieścią o nowym mesjaszu czy zaginionym królewiczu nie oznacza, że nie jest warta opowiedzenia. To, że jest banalna i przyziemna i wyprana z romantyzmu nie sprawia, że staje się nieistotna – dla Rey i dla nas, widzów. Tymczasem nowa Trylogia póki co traktuje przeszłość dziewczyny bardzo po macoszemu, ograniczając jej przedstawienie do jednej kilkusekundowej retrospekcji i kilku linijek dialogu, które przecież wcale nie muszą być prawdą.”

Czyli Mistycyzm Popkulturowy o tym, że postać Rey w sadze Gwiezdnych Wojen mogła być czymś nowym i odświeżającym, ale wszystko wskazuje na to, że wciąż rozmawiamy o Skywalkerach.

  • „Siedem pokoleń – tyle czasu zajmuje wprowadzenie stałych i stabilnych zmian społecznych, takich jak na przykład pozycja i prawa kobiet. Co robiły moje prababki siedem pokoleń temu? Przez wojnę nie wiem nawet skąd pochodziły, ale mogę się domyślać, że większość życia spędziły w ciąży, karmiąc piersią, zajmując się domem i mężem. Co robi ich prawnuczka w 2017 roku? W nocy karmię piersią, rano zmieniam pieluszki, przygotowuję owsiankę a przez resztę dnia przepisuje N-acetylcysteinę 18-letniej nastolatce, która połknęła 96 tabletek paracetamolu, podłączam wlew z furosemidem, żeby odciążyć płuca bankiera, którego serce poddało się po drugim ataku, rozmawiam z rodziną pani, która krwawi z przełyku i jedyne co możemy jej zaoferować to dobrą śmierć.”

Niezawodna jak zawsze Małgosia Frej o tym, co znaczy być kobietą, matką i lekarką w XXI wieku.

  • „„A ja żem jej powiedziała…” to też bynajmniej nie „zestaw kapitalnych myśli”, jak pisze w swojej recenzji Inez Okulska, ale bryk z uszczerbku i ściągawka z ambarasów w sam raz dla tych, których największym problemem jest, gdzie zaparkować SUV-a pod piekarnią i kto się czyim wytarł ręcznikiem. To książkowy gadżet, idealny na prezent na każdą okazję dla każdego, zwłaszcza dla pokolenia, które wyrastało na piosenkach Heya, ale na śledzenie muzycznych nowinek nie ma czasu: książka ulubionej wokalistki daje nawet większe poczucie bliskości i przynależności do pokolenia, które wyrosło, śpiewając „Teksańskiego”, niż solowe płyty Nosowskiej. „

Niedawno pisałam Wam, w czym nie zgadzam się z Kasią Nosowską. A to jest recenzja Bartosza Sadulskiego, który na jej książce nie zostawia suchej nitki. Więc chyba w końcu przeczytam ją w całości, żeby dowiedzieć się, czy naprawdę jest aż tak źle.

  • „Mamy lipiec, szczyt sezonu wakacyjnego, postanowiłam więc kontynuować tematykę urlopową w kontekście mojej ostatniej podróży do Nowej Zelandii. Chcę przedstawić Wam kilka praktycznych i wypróbowanych sposobów na to, aby zorganizować bezpieczny urlop za granicą. Niezależnie od tego, czy wyjedziecie na niego latem czy o dowolnej innej porze roku. Bezpieczny urlop nie tylko pod względem zdrowia i uniknięcia wpakowania się w niepotrzebne tarapaty, ale i pod względem finansowym.”

Czyli Dana z bloga Kobiece Finanse przybywa z poradnikiem na temat bezpiecznych wakacji. I mówię Wam, jest w nim prawdopodobnie wszystko. Czytam trochę z poczuciem wstydu, bo moje wakacje to zwykle są jednak bardzo lekkomyślne.

  • „Równolatkowie na spotkaniach pytają, „to gdzie się budujecie?”, „kiedy wracacie do Polski, jakąś działkę byście kupili”… Domek powinien być nasz, a nie wynajmowany, a samochód większy. Arek powinien być C.O, a „Ty masz jakąś pracę, czy tak sobie próbujesz?”. Kiedyś żyłam pod dyktando ludzi. Pewnie sama miałabym podobne myśli i zazdrościła kolejnej posesji, wakacji i pięknie urządzonego mieszkania…”

Czyli cudowna Veganama i jej sposób na życie po 30.

  • „Niemiecka marka STABILO postawiła na nietypowy cykl reklam pod hasłem „Highlight the Remarkable”. Wybrano trzy archiwalne zdjęcia, na których w tłumie mężczyzn widzimy wyróżnione przez zakreślacze kobiety”

O tej kampanii marki Stabilo pisałam Wam już na fanpage’u, ale zobaczcie te genialne grafiki jeszcze raz.

271stabilohighlighteradgoesviral4jpg - Dzielnik #24

  • „Naprawdę sporo naszukałam się takiej tablicy – niedawno była sezonowo w ofercie jednej z sieciówek, w formacie A4, w cenie około 200 zł. A kolory tablic, które najczęściej pojawiają się w sklepach to czarna, albo biała. A mi się marzyła różowa i to taka welurowa. Nie jakieś tam szyny z czarnej gąbki No i jak pomyślałam, tak zrobiłam! „

Weronika z Mavelo z fantastycznym projektem tablicy DYI. Teraz mi się marzy, ale jestem zbyt leniwa.

letter board zdjecie 5 mavelo 736x1024 - Dzielnik #24
autor: mavelo.pl

A to jest najsłodszy kot, jakiego ostatnio widziałam w internetach. Zobaczcie i Wy! I do zobaczenia!

When someone tries to steal your best friend.Join our group: Happy Cats

Opublikowany przez Happy Cats Poniedziałek, 28 maja 2018

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *