życie

Nowy szablon, nowa ja

Z tą nową mną to oczywiście przesada, ale pewnie zauważyliście i zauważyłyście już, że blog zmienił swój wygląd. Ze zmianą szablonu nosiłam się od roku albo dłużej. W tym czasie przetestowałam chyba z pięć różnych motywów i wciąż nie mogłam się zdecydować. W końcu usiadłam i zrobiłam wszystko w jedną noc. A to jeszcze nie koniec zmian.

Poprzedni szablon bloga służył mi od początku, czyli od lipca 2015 roku. Szmat czasu jak na dizajny w internecie.  I mimo że nie wyglądał szczególnie archaicznie, zdążył mi się już znudzić. Przez trzy lata miał prawo. Chociaż przyznam, że byłam do niego bardzo przywiązana, co utrudniało decyzję o zmianie. Bardzo podobał mi się jego minimalistyczny i prosty wygląd, ale koniec końców zaczęło mi jednak doskwierać, że brakowało tu paru funkcjonalności, a przede wszystkim to, że layout był dość ubogi w funkcje służące promocji nie najnowszych treści. No i miał parę bugów, które przy płatnym szablonie powinny zostać dawno naprawione. W końcu, gdy rozjechał mi się slider, stwierdziłam, że dziś jest ten dzień i przełączyłam się na nowy motyw.

Tym razem zdecydowałam się na darmowy szablon. Poprzedni był płatny, ale dość szybko przestał spełniać moje oczekiwania. Muszę przyznać, że fakt, iż kosztował pieniądze też odwlekał decyzję o zastąpieniu go czymś nowym. Musiał w końcu trochę sobie popracować, nowej sukienki też się tak o nie wyrzuca. Ale na darmowe rozwiązanie postawiłam przede wszystkim dlatego, że nie jestem jeszcze do końca pewna, że będzie to layout na dłużej. W tej chwili jestem w miarę zadowolona ze sposobu prezentacji treści, ale moje oczekiwania i wyobrażenia wciąż się klarują. Nie, że jestem złotówiarą, czy coś. Być może za jakiś czas przerzucę się na płatną opcję. Póki co sprawdzam, jak sprawuje się mój nowy szablon, który wygląda zupełnie inaczej niż stary.

Jest sidebar, w którym hulają fajne widgety

W wyborze nowego motywu bardzo pomogły mi wpisy, które co kilka miesięcy przygotowuje Weronika z Mavelo.pl. Weronika robi genialną i nieocenioną robotę, wybierając (i testując!) bezpłatne motywy na wordpressa. Kierując się jej poleceniami, przetestowałam chyba z pięć różnych layoutów. W końcu wybrałam ten, który właśnie widzicie na Rzeczovniku (to siostrzany motyw jednego z szablonów wybranych przez Weronikę w styczniu 2018).

Nowa odsłona Rzeczovnika oznacza również zmiany w menu. To, co widzicie w tej chwili pod nagłówkiem to nie jest jeszcze finalna wersja. Liczba kategorii w nawigacji najpewniej się powiększy, myślę m.in. o dodaniu zakładki z grafiką i poważnie zastanawiam się, czy nie wyróżnić działu „dziecko”. Chętnie dowiem się wcześniej, co o tym myślicie. Wcześniej w menu były tylko działy „życie” i „twórczość”, które co prawda brzmią super, ale nie do końca są zgodne z user experience, a chciałabym jednak, żeby się Wam dobrze po tym blogu klikało. „Życie” co prawda zostało, bo jakoś nie pasuje mi nazwanie tej kategorii mianem „lifestyle”, ale „twórczość” zastąpiła „kultura”.

Jak widzicie, dodałam też notkę bio w sidebarze (w ogóle jest sidebar, helloł, jak ja długo myślałam nad sensem sidebaru, i w końcu umyśliłam tak, że się pojawił). W niedługiej przyszłości planuję też dodanie dłuższej podstrony, żebyście wiedzieli lepiej kto do Was tu pisze (pisanie o sobie jest najgorsze na świecie, więc pewnie zajmie mi to kilka tygodni).

Koniecznie dajcie znać, jak Wam się podoba nowa odsłona Rzeczovnika. Czy się dobrze klika i w ogóle, czy ładnie. No i jeśli macie jakieś dodatkowe sugestie, to śmiało!