Kobiety przeciwko feministkom i co można z tym zrobić

opublikowane przez Ada T. Kosterkiewicz w publicystyka, tagged with , , , ,

Miałam nic nie pisać o manifeście #niejestemfeministką, żeby nie karmić trolli, ale jest powód, dla którego trzeba na to odpowiedzieć.

Chodzi o filmik opublikowany kilka dni temu na fanpage’u Pod Prąd. Rzeczony manifest, w którym grupka kobiet odżegnuje się od feminizmu w sposób, co tu kryć, wręcz kuriozalny i pełen sprzeczności, poruszył mnóstwo osób, które w komentarzach dobitnie wytknęły jego autorkom niesamowitą wręcz liczbę wypowiedzianych przez nie bzdur. Celowo nie umieszczam tutaj tego filmiku. Jest w linku powyżej – nad jego umieszczeniem długo się zastanawiałam, by nie nabijać im odsłon, ale być może jeszcze go nie widzieliście/widziałyście więc możecie kliknąć w odnośnik.

Bądź kim chcesz, ale nie bądź feministką. Hmm

Rozwijaj swoje pasje, szanuj siebie, szanuj swoje ciało i włącz myślenie – brzmi jak wycinek z jakiejś feministycznej deklaracji? Otóż nie! Autorka tych słów uważa się za antyfeministkę. Dlaczego feminizmowi według kobiet stojących za tym manifestem należy powiedzieć nie? Bo jest głupi. Tak dobrze czytacie, dobrze słyszycie. Oto argument, który kończy dyskusję. Co w nim głupiego? Dziewczyny zaraz nam powiedzą. Ich wiedza na temat feminizmu jest bardzo szeroka. Czerpią ją z kawałów z brodą i demotywatorów. Feministki są brzydkie i śmierdzą, a feminizm prowadzi do brudnych naczyń. Bo to mąż ma zarobić na zmywarkę.

Co mamy dalej? Otóż feminizm krzywdzi mężczyzn, bo zabiera im m.in. prawo do bycia opiekunem. Hmm, a ja myślałam, że robi im to patriarchat? Feministki są niekobiece. Super, kobiecy ruch jest niekobiecy, pokrętna logika. Feminizm jest przeciwko rozumowi. Bo równe prawa i szacunek są niezgodne z rozumem. I tak dalej, i tak dalej. Uderza w tym manifeście niewiedza i to na poziomie bardzo podstawowym. Naprawdę nie trzeba przeczytać wszystkich książek o historii feminizmu, żeby zauważyć, jak wiele tu idiotyzmów. Co więcej, to nawet nie jest niewiedza. To celowa ignorancja, która służyć ma umacnianiu zajętych pozycji.

Bo czy naprawdę autorki manifestu nie rozumieją, ile zawdzięczają feministkom i feminizmowi? A zawdzięczają im na przykład to o czym tak chętnie mówią: szacunek dla kobiet. Całowanie po rękach serio nie załatwia sprawy. Szacunek do danej osoby to jest poważne traktowanie, to nie odmawianie jej wiarygodności, to uznawanie jej za równą sobie, nietraktowanie jej w sposób lekceważący, to szanowanie jej autonomii i wyborów. W tej dziedzinie jest wciąż sporo do zrobienia, a wiecie co było w czasach przed feministkami? No właśnie.

Prawa wyborcze, prawo do edukacji, do wyboru drogi życiowej (praca, kariera, dom, a może tylko kariera albo tylko dom – chodzi o wybór, nie o przymus!). Wszystko to z czego bohaterki filmiku z pewnością korzystały i korzystają. Ale fajnie się korzysta ze zdobyczy feminizmu, jednocześnie mieszając feminizm z błotem, bo przecież feminizm się skończył, a poza tym jest lewacki i ekologiczny. Nie będę już wymieniać, co panie zawdzięczają lewakom i ekologom, bo mi się wifi skończy.

Mnogość bzdur, ignorancji, niewiedzy i poziom trollingu zaprezentowany przez autorki filmiku naprawdę powala na kolana. Aż korci, żeby najzwyczajniej to wszystko wyśmiać, bo ten trolling w wersji hard zdecydowanie na to zasługuje. Ale jest powód, dla którego zwykłe obśmianie i wytknięcie głupoty nie załatwia sprawy. O tym zaraz.

Normalne kobiety, czyli kto?

Teraz jeszcze przez chwilę wyjaśnijmy sobie, czym jest ten manifest. Autorki w opisie filmu piszą: „Stwierdziłyśmy, że jako kobiety chcemy zabrać głos i powiedzieć, że nie interesuje nas świat zaprojektowany przez feministki. Mamy w nosie genderyzm, teorie queer, ekologizm i inne ich lewackie wymysły. Mamy dość tego, że jakaś niezadowolona z życia feministka będzie nam mówić, jakie mamy być, gdzie mamy pracować i w co się mamy ubierać. Jesteśmy sobą i będziemy sobą, niezależnie od tego, że chcecie z nas zrobić chłopobaby! 😉 Wkurza nas, że o kobietach mówią tylko feministki i lewaczki. A normalne kobiety są pomijane. Czas pokazać feministkom, że ich ideologia jest głupia i szkodliwa dla wszystkich kobiet! Ale przede wszystkim czas pokazać normalnym kobietom, że jest nas miliony! 😀 Rozpoczynamy akcję: Jestem kobietą, #NieJestemFeministką!
Dołącz do nas! Dołącz do akcji! Wyślij swoją fotkę z #NieJestemFeministką
lub prześlij wideo: „Dlaczego nie jestem feministką?”.

Hmm, na razie chyba nici z tych wymarzonych milionów, bo w galerii zdjęć z hasztagami tyle, co kot napłakał. Ale dość nabijania się, bo wcale nie jest śmiesznie. Poważnie przyjrzyjmy się miejscu, w którym pojawia się ten manifest. Ze zdjęcia w tle fanpage’a oto wyjeżdża na nas husaria. Na tablicy w co drugim poście spogląda na nas posępna twarz Mariana Kowalskiego. Dziewczyny z filmiku występują w koszulkach z napisem “I’m a Christian”, pod którym znajdują się skrzyżowane karabiny (bardzo to po chrześcijańsku tak strzelać do ludzi). Wiesz już, że znalazłaś się w zagłębiu narodowców. Oj nie jest tu przyjemnie. No więc nie wiem, czy spotkam tutaj normalne kobiety. Boję się tej normy. Bo to nie jest żadna oddolna akcja żadnych normalnych kobiet, tylko udająca ją propaganda nacjonalistów.

Popatrzcie zresztą jak ten filmik jest zrobiony. Jak wyglądają jego bohaterki. Normalne kobiety przeciwstawiamy stereotypowi feministki. Wszystko jest tu doskonale przemyślane. Trudno wśród nich o jakąś różnorodność, dziewczyny są w podobnym wieku, mają podobne ubrania i figury. Wyglądają w większości jak klony, kilka wersji tej samej osoby, różnią się między sobą głównie kolorem włosów i to chyba jedyna rzecz, która odróżnia je od hitlerowskiego ideału kobiety niemieckiej, która powinna była być blondynką (sorry za to porównanie, nie mogłam się powstrzymać). Lekcje propagandy pobierane od klasyków.

Na końcu filmiku pojawia się apel: Włącz myślenie. Tymczasem wyraźnym celem całej tej akcji jest wyłączenie myślenia. Łącznie z tym, że część tekstów brzmi jak czytana z trzymanej na przeciwko mówczyni kartki.

Dlaczego nie wystarczy nie karmić tego trolla?

Próba wyjaśniania twórczyniom tego manifestu czym jest feminizm i jak bardzo się mylą, jak wiele głupot wypowiadają w swoim manifeście, jest raczej daremna. Podkreślam, że raczej, bo być może do części z nich dałoby się dotrzeć i uświadomić im, jak głupie mają poglądy, ale nie wierzę, by można było to zrobić komentarzem na facebooku. Przy czym komentować trzeba. Nie dlatego, że ma się nadzieję, że coś się tym ludziom wyjaśni. Ich ignorancja jest jak najbardziej celowa i zamierzona. Komentować trzeba dlatego, że czytać mogą to też postronne osoby, osoby często młode, nieświadome. Takie, które mogą natknąć się na ten film zupełnie przypadkiem i nie wyśmiać go z marszu, bo po prostu nie mają o feminizmie (jeszcze) pojęcia, nie mają (jeszcze) wyrobionego zdania, a taki prosty, agresywny przekaz łatwo może do nich trafić. To młode dziewczyny ze środowisk, do których konserwatywne treści trafiają łatwiej. To kobiety ze środowisk w różny sposób wykluczonych społecznie. Takie, które z różnych powodów na ten “nasz feminizm” nie mają czasu.

Trzeba do nich wyjść z przekazem, czym jest ten cały feminizm. Bo on nie jest niczym skomplikowanym i niczym strasznym, ale nie każda kobieta o tym wie. I to wcale nie znaczy, że jest głupia.

Większość z nas takie kobiety zna, bo niewiele z nas żyje w totalnych bańkach. To mogą być nasze kuzynki spod bloku, koleżanki z podstawówki, ciotki. Być może widujemy je tylko raz w roku, być może wcale. Może mamy je na fejsie, ale nigdy nie rozmawiamy na takie tematy.

To jest właśnie powód dla którego trzeba na takie deklaracje odpowiadać.
Nie po to, by feministkom żyło się lepiej i by nikt nas nie obrażał. Po to by lepiej żyło się wszystkim kobietom. Żeby wiedziały, że jak facet się nad nimi znęca to nie jest ich wina. Żeby wiedziały, że mają wybór i naprawdę mogą być kim chcą, nawet jeśli chcą być tylko żonami i matkami. Żeby wiedziały, że nie są gorsze od mężczyzn. Są równe.

A teraz mój manifest

To nie jest zadanie dla organizacji i naczelnych feministek.
To jest zadanie dla mnie i dla ciebie.
Dla każdej kobiety, która czuje się feministką i dla której feminizm jest ważny, ważne są inne kobiety. To my musimy jako prywatne osoby rozmawiać. Nie tylko z przekonanymi, bo to nie o to tu chodzi.
Także z tymi, do których feminizm nie trafia, bo je omija, bo męska narracja i narracja strażniczek patriarchatu (takich na przykład jak panie z filmiku) jest bliżej.

mówmy im dlaczego jesteśmy feministkami
dlaczego ważne są prawa reprodukcyjne
co zawdzięczamy feminizmowi
jak ważny jest wybór
dlaczego antyfeminizm to bzdura

Ja wiem, że w pewnym momencie to już się nie chce tłumaczyć tego feminizmu, zwłaszcza że tak logicznie mogłoby się wydawać, że co tu rozumieć, że każdy i każda przecież wie.
No nie.
Jednak patriarchat ma się dobrze i uwaga, to wcale nie jest wina feministek.

To jest ta niepopularna, nudna praca u podstaw i wiadomo, że romantycznej jest pokrzyczeć sobie na marszach. Ale żeby więcej osób nas na tych marszach wspierało, to trzeba trochę rozmawiać. Więc przy najbliższej okazji, pogadajmy.