życie

Himalaje i maszyna do czytania w myślach

Wyobraźcie sobie maszynę, która pozwala poznać myśli ludzi. Odtąd wiesz już wszystko o wszystkich, zgłębiasz naturę człowieka. To byłoby ekscytujące, prawda? To teraz uważaj. Ta maszyna już istnieje. Nazywa się internet. Ludzie sami, nie pytani, piszą tam, co naprawdę myślą i niestety czasem są to myśli, które nigdy nie powinny opuścić głowy.

Jednym z najokropniejszych skutków ubocznych sieci jest to, że na bieżąco dowiadujemy się, co myślą inni ludzie. W innych warunkach podobne wypowiedzi pojawiłyby się może podczas długich rozmów u cioci na imieninach, a może i nie, bo trochę wstyd. Wiemy, że w sieci wstydu nie ma. Czasem internet na nowo odkrywa hejt i głupotę i wszyscy się im dziwią, jakbyśmy wciąż żyli w czasach, gdy się pisało “@” zamiast “a” i namawiało do przestrzegania netykiety. Ale może to o nas dobrze świadczy, że wciąż potrafimy się dziwić.

Maszyna do poznawania ludzkich myśli dość dobrze obnaża przed nami tę stronę człowieka, za którą wypada się wstydzić. Przyznam szczerze, że rzadko czytam nienawistne komentarze. Raczej czytam o nich, czasem widzę je na screenach. Czy są to hejty na gwiazdki internetu, o których istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia, czy antysemickie komentarze na pasku tvp w rocznicę wyzwolenia Auschwitz – czytanie ich sprawia po prostu, że czuję się źle jako człowiek.

Można przyjąć, że się ludziom ulewa, ale to nieprawda. Z ludzi się wylewa. Nienawiść, pogarda, a najczęściej zwykła ignorancja, brak empatii i głupota. Himalaje głupoty.

A propos Himalajów, to od wczoraj Nanga Parbat nie daje mi spokoju. Tragedia w górach Eli Revol i Tomasza Mackiewicza i niesamowita akcja ratunkowa Bieleckiego, Urubko, Tomali i Botora, które wywołać powinny chwilę zadumy i wielkie uznanie dla bohaterstwa, wywołują niestety też masę ludzkiego gówna. I już nie chodzi o to, że nagle internet zaroił się od domorosłych znawców himalaizmu, którzy lepiej wiedzą jak ratować, chociaż nie ruszają się z kanapy. Bo nie chodzi o to, żeby wypowiadać się tylko na tematy, na których się znamy. Chodzi o to, by wypowiadać się z empatią. Chodzi o to, by nie stawiać kategorycznych sądów, gdy nie wie się wszystkiego. A nigdy nie wie się wszystkiego. Nie wszystko się rozumie.

Zastanawiam się, czy sieć to całe zło i głupotę w ludziach potęguje, czy one w nich są od zawsze. I myślę, że to to drugie, tylko kiedyś było bardziej wstyd. I nie dlatego, że nie było sieci, bo to zjawisko braku wstydu za złe myśli i przyzwolenia na nie jest dużo szersze i dużo głębsze. To temat na osobny wpis. I tylko próbuję sobie przypomnieć, czy gdy ginęli Kukuczka czy Rutkiewicz, ktoś pisał/mówił o nich per wariat(ka). I nie przypominam sobie, ale w tamtych czasach miałam tylko kilka lat, więc może tylko wydaje mi się, że się mówiło z podziwem albo wcale. Może przez to nigdy nie pomyślałam, że góry są bez sensu i, że się tam idzie, żeby zginąć. Nie idzie się.

Przy czym ja nawet za bardzo nie lubię gór. Gdyby nie reszta ekipy, zawróciłabym nawet spod Śnieżki. Zresztą, schodząc z niej wywaliłam się na kamieniach i prawie skręciłam nogę. Góry mogę oglądać z dołu, a jednak rozumiem. Chcę rozumieć i myślę, że rozumiem, dlaczego ludzie chcą je zdobywać, nawet gdy wiąże się z tym ryzyko utraty życia. A przecież może się wiązać, nie tylko w Himalajach. Ludzie idą w góry, bo są ludźmi. A człowiek jest odkrywcą, na tym polega jego sukces jako gatunku. Powiecie, no dobrze, ale to przecież jest egoizm, ryzykować życiem dla takiej pasji, gdy w domu czekają dzieci. Co innego, gdyby chodziło o dobro ludzkości! To ja wam powiem, że nigdy o nie nie chodzi. Ludzie, którzy odkrywali nieznane i robili małe kroki dla człowieka, ale wielkie dla ludzkości, robili to przede wszystkim dla siebie (zresztą, odkrycia nie zawsze okazywały się dobre dla innych, pamiętajmy o dziedzictwie Kolumba). Bo wszystko, co robimy, nawet jeśli chodzi o pomoc innym, robimy też dla siebie. Chociażby po to, by poczuć się lepszymi ludźmi. To nie jest nic złego.

Być może komentujący głupio czy nienawistnie też czują się lepszymi ludźmi pisząc, co piszą, myśląc, co myślą. A może ja tylko próbuję przypisać im takie uczucia, bo staram się mieć dla nich empatię? Więc nie, chyba wcale się tak nie czują. Nie powinni.

 

fot. Caitlin Wynne/ via unsplash.com

Komentarz (1)

  1. Jestem trochę z boku tej sprawy, bo jakoś jie było mi po drodze z internetami przez ostatnie dni. Ale trafiłam na komentarz jakiejś amerykańskiej himalaistki, który był tak pozbawiony elementarnej empatii, że aż mnie zabolało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *