feminizm, życie

Kultura gwałtu ma się dobrze. Czas to zmienić

kg1 1 - Kultura gwałtu ma się dobrze. Czas to zmienić

Znowu zmarnowałam czas w sposób najgorszy z możliwych, to znaczy przeczytałam zbyt wiele komentarzy na facebooku. Znacie już na pewno niechlubną sprawę grafiki Głównego Inspektoratu Sanitarnego, na której to „mądra dziewczynka pilnuje drinka”, czyli niby to ostrzeżenia przed pigułką gwałtu. Kilka naprawdę mądrych osób zrównało tę kampanię z ziemią, słusznie zauważając, że wpisuje się ona doskonale w narrację typową dla kultury gwałtu. Pod artykułami i postami krytykującymi GiS pojawiły się oczywiście komentarze broniące grafiki i jej przekazu. W liczbie naprawdę sporej. Ich lektura jeszcze mocniej niż rzeczona grafika utwierdza w przekonaniu, że kultura gwałtu ma się dobrze .

https://www.facebook.com/GlownyInspektoratSanitarny/posts/1564599426923436

Obronić kampanii GiS-u zwyczajnie się nie da. Przekaz jest jasny: nie pilnujesz swojego drinka w knajpie, ktoś wrzuca ci do niego pigułkę gwałtu, znaczy się jesteś głupia. A głupie dziewczynki kończą zgwałcone. Zresztą mądre dziewczynki w ogóle nie powinny pić alkoholu. A najlepiej to wcale nie chodzić do barów. A już na pewno nie chodzić tam prowokacyjnie ubrane. Zbyt daleko posunięte wnioski? Zbyt daleko to jest posunięte rozumowanie, że ofiara gwałtu może być w jakikolwiek sposób mu winna, czy nawet w jakikolwiek sposób mogła się do niego przyczynić. Nie pilnujesz drinka? Znaczy się, narażasz się na niebezpieczeństwo, ryzykujesz gwałtem. Wystarczająco jasne?

Okazuje się, że wcale nie. Są osoby, jest ich wiele, które skłonne są bronić wspomnianej kampanii. Wśród argumentów obrony, argument koronny to ten, że przecież należy zachować ostrożność i lepiej nie kusić losu. Bo wiadomo, że gwałci los, a nie gwałciciel. Pada też porównanie do kampanii dotyczących kieszonkowców w środkach komunikacji miejskiej. Na pozór logiczny. Ale wiecie co? Logiki nie ma tu aż tak wiele, a dodatkowo musimy brać pod uwagę pewien różniący obie sytuacje (przestępstwa, kampanie) kontekst. Otóż kradzieże w autobusach i ostrzeżenia typu „pasażerze pilnuj swojego portfela” nie wpisują się w „kulturę złodziejstwa”. Bo nie ma czegoś takiego jak kultura złodziejstwa. Jest za to kultura gwałtu.

Żeby się nie rozpisywać zbyt długo o tym, czym jest kultura gwałtu pokażę wam teraz inną grafikę. Treść stworzyły Seksizmu naszego powszedniego, projekt ulotki jest mojego autorstwa dla Strajku Kobiet na potrzeby warsztatów na tegorocznym Woodstocku.

kg - Kultura gwałtu ma się dobrze. Czas to zmienić

Zachowania na niższych szczeblach piramidy umacniają te na wyższych poziomach. Najniższy poziom to tzw. Normalizacja. Uznawanie za normalne i nieszkodliwe, czasami wręcz niewinne (jak często myśli się np. O żartach z gwałtu) określonych zachowań i stanów faktycznych buduje fundament pod zachowania degradujące, pozbawiające autonomii, wreszcie będące otwartą przemocą. I tak nasza niby niewinna (według obrońców będąca wyrazem zatroskania o bezpieczeństwo!) kampania wpisuje się właśnie w tę normalizację. Normalizuje ona obwinianie ofiary. Bo to ofiara wg niej ma nie kusić losu. Mamy tu też do czynienia z seksistowskim podejściem. Kobieta nazwana jest infantylnie „dziewczynką”, która jeśli swojego drinka nie pilnuje to jest zwyczajnie głupia.

A teraz napiszę wam o innej sprawie. Nie tak głośnej jak ta z grafiką GiS-u, ale też dobrze opowiadającą o najniższym szczeblu kultury gwałtu. O tym, jak wynosimy ją jeszcze ze szkoły. Historia jest w pewien sposób budująca i dająca nadzieję, ale nie do końca. Przeczytałam o niej na mamadu. We wspomnianej sprawie dziewczyna, którą kolega na lekcji ciągnął za stanik, zwyczajnie dała mu w ryj. Wcześniej prosiła o pomoc nauczyciela, ale ten nie zareagował. Dyrekcja szkoły miała zamiar ukarać dziewczynę. W jej obronie stanęła matka, która postanowiła uzmysłowić nauczycielom, że jej córka nie pobiła ucznia, tylko odparła atak seksualny i to ona mogłaby oskarżyć go o molestowanie seksualne, a szkołę o brak reakcji.

Ta dziewczyna i jej matka powiedziały „dość” kulturze gwałtu. Szkoła, w której sprawa miała miejsce, tkwi w niej po uszy. Szkoła nie reaguje, szkoła bagatelizuje, szkoła przenosi odpowiedzialność na ofiarę, szkoła w ogóle nie rozpoznaje problemu, ostatecznie szkoła przenosi do innej klasy molestowaną uczennicę, a nie molestującego ucznia. Takich szkół jest mnóstwo. Kto wie, czy nie wszystkie są takie. Na pewno we wszystkich zdarzają się „końskie zaloty”.

Znacie te sytuacje ze szkoły, które określa się jako „końskie zaloty”. To ciągnięcie za włosy, rozpinanie stanika, żarty z rozwijającej się kobiecości, strzelanie gumką od majtek. U nas było jeszcze wciąganie przemocą do męskiej toalety. Wciąganie dla samego wciągnięcia, taka potwarz. Może u was też. Wszystkie te zaczepki. Jeśli byłyście nastolatkami i kiedykolwiek zdarzyło się wam być celem takich zachowań, prawdopodobnie wciąż pamiętacie, jak się wtedy czułyście. Ja się czułam dwojako. Z jednej strony osaczona. Z drugiej strony winna. Czułam się źle z tym, że źle się z tym czułam, że mi się to nie podobało. Bo przecież powinnam się cieszyć z zainteresowania, z tych „końskich zalotów”. Miałam coś takiego z tyłu głowy (nie w przypadku wciągania do kibla, ale drobniejszych, bardziej seksualnych zaczepek, tak). Tkwiłam w kulturze gwałtu po uszy, jak większość z nas. Byłam do niej wychowywana, bo takie zachowania, podejście z dołów piramidy uważane były i są za normalne. Dopiero, gdy musiałam kogoś skopać, gdy parę razy zareagowałam przemocą na przemoc przestawiło mi się we łbie i nigdy już nie pomyślałam, że coś ze mną nie tak. Bo to nie z nami jest coś nie tak.

Komentarze (4)

  1. smutno mi gdy po raz kolejny widzę kampanię, która nie rozumie tematu, który powinna promować. A przecież można inaczej, można tłumaczyć kto jest winny, a kto jest ofiarą. I jeszcze ten plakat z lalą i słowem „dziewczynki” I znów kobieta jest tą głupiutką… O ostrożności jako formie zapobiegania tragedii to można mówić w kampanii na temat np. bezpiecznego przechodzenia przez pasy na jezdni.

    1. Oj tak! Ja czekam na kampanię „piłeś, nie gwałć”, a najlepiej po prostu „nie gwałć”. A tak serio, to przydałaby się kampania, wielka, powszechna, głośna i ogólnopolska pt. ofiara nie jest winna gwałtu, bo to się wciąż ludziom w głowach nie mieści.

  2. Maja Lidia Piotrowska says:

    EH. To jest cały czas. Napisałam dzisiaj o kolejnej super reklamie, która właśnie promuje takie „wartości”
    https://prettydaredevil.blogspot.com/2017/08/komu-bardziej-szkodzi-reklama-zboja.html
    Masakra :-;
    A ta piramida jest super. Sama prawda.

    1. Ta reklama to jakiś koszmar!
      świetnie, że piszesz o tej drugiej stronie, czyli o robieniu z facetów debili w tego typu przekazach. Najsmutniejsze jest to, że podczas, gdy kobiety są coraz bardziej świadome przedmiotowego traktowania, wciąż większość facetów chyba nie zauważa, że robi się z nich sterowane penisami bestie. Co gorsza, niektórym to nawet łechce ego. W ogóle to jest zastanawiające, takie (w praktyce) zrównanie mężczyzny ze zwierzęciem jeszcze całkiem niedawno wydawałoby mu się z pewnością uwłaczające. Kobiecość była zwierzęca, cielesna zawsze w naszej kulturze, ta bliskość zwierzęciu była jedną z przyczyn (ale też skutkiem) naszej podrzędnej wobec mężczyzny roli, no i przerażała. Mężczyzna był pierwiastkiem duchowym, wolnym od mrocznych i niewytłumaczalnych mocy biologii. Dziś tak nie jest, jednak jego cielesność nie przeraża, nie zawstydza tak jak nasza, nie jest też uznawana za uprzedmiotowioną, chociaż de facto uprzedmiotowiana jest, a męska inteligencja jest wręcz obrażana (myśli penisem i takie tam heheszki). I prawie żaden się nie burzy, a patrząc chociażby na tę reklamę, o której piszesz, powinien. Jedynym sposobem, żeby zerwać w końcu z seksizmem jest uświadomienie facetom, jak bardzo sami są jego ofiarami. Mogliby w końcu otworzyć oczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.