Dzielnik #11

exhibit2 940x627 - Dzielnik #11

Minęły prawie trzy miesiące od ostatniego Dzielnika, więc naprawdę nie ma co się rozpisywać we wstępie, tylko lecimy z koksem. Mam dla Was dziś naprawdę dużo fajnych linków.

  • Zaczynamy od zwierzaków. Pamiętacie piosenkę „What does the fox say?”. Tajemnica dźwięków wydawanych przez lisy nie do końca została w niej rozwiązana. O ich niezwykłych zdolnościach wokalnych przeczytacie na blogu „Otwartych Klatek”. Przy okazji, warto wesprzeć ich kampanię przeciwko hodowli zwierząt na futra.

„Kilkanaście dźwięków, jakie wydają lisy, jest nam tak nieznanych, że większość ludzi nie przypisuje ich lisom (czasem lisy wydają nawet odgłosy przypominające dźwięki z kurnika, a ich zdolności wokalne mają zakres pięciu oktaw!).”

Jeśli wciąż Wam mało o lisach, posłuchajcie próbki wokalizy Juniper, najsłynniejszej liszki internetów:

  • Kiedy kupiłam moim kotom piękny, duży drapak, sierściuchy początkowo zupełnie nim wzgardziły. O wiele fajniejszy był przecież karton, w którym go przysłali! Wszyscy właściciele kotów znają ten ból. Ty się starach, wydajesz miliony monet na super zabawki, a te niewdzięczne potwory wolą opakowania. Może trzeba był zbudować im taki zamek?

cardboard ark structure cat prefabcat coverimage - Dzielnik #11

  • Były zwierzęta, to teraz będą rośliny. Rośliny to projekt dwóch wrocławianek, Oli i Weroniki, które tworzą przepiękne kompozycje z sukulentów i kaktusów. Widziałam te piękności na żywo podczas kiermaszu Charytatywnego „Dla Mamy Ani” organizowanego przez moją koleżankę Natalię. Potwierdzam, że jest szał. Rozeszły się jak świeże bułeczki.

rosliny - Dzielnik #11

  • Na tym samym kiermaszu nie mniejszy szał zrobiły ciasta od innej mojej znajomej Natalii (taki szał, że co poniektóre osoby wciągnęły od razu cztery kawałki!). Od dzisiaj ciasta Bite Heart można zjadać w Księgarni Hiszpańskiej we Wrocławiu. Polecam przybywać tam tłumnie. I ze względu na ciacha i dlatego, że to jedno z najfajniejszych miejsc w mieście, które wciąż walczy, żeby utrzymać się na jego mapie.
  • Moja koleżanka z pracy, Marianna, nareszcie uruchomiła bloga o swojej pasji. Długo nie mogła zdecydować się na nazwę. Ja bardzo kibicowałam opcji „Pieprznik.pl” no i jest Pieprznik! A, blog jest o grzybach i okazuje się, że można z wielką radością czytać o grzybach, nawet jak się samemu nie odróżnia żadnego gatunku grzyba, poza pieczarką. Taką ze sklepu.

pieprznikpl - Dzielnik #11

  • Czy znacie już V-Mag? Mortycja.pl opublikowała niedawno trzeci numer swojego magazynu. Bardzo podoba mi się, jak Aśka rozwija swojego bloga i inne projekty i gorąco kibicuję jej magazynowi o weganizmie, który z numeru na numer jest coraz lepszy. W najnowszym numerze przeczytacie m.in. aż trzy wywiady, artykuł o wegańskiej ciąży oraz bardzo praktyczny poradnik prezentowy dla wegan.
  • Jeśli już mowa o prezentach świątecznych, to Joanna Pachla z Wyrwane z Kontekstu ma dla was przegląd świątecznych skarpet. Uważam, że skarpet nigdy za dużo, to nigdy nie jest zły prezent, szczególnie jak się ma zjadającego je potwora w pralce (a chyba większość tego typu sprzętu AGD posiada tę funkcję).
  • No to teraz święta na poważnie. Mało rzeczy mierzi mnie na świecie tak mocno, jak ludzkie dzielenie tradycji na naszą i obcą, przy czym nasza to zawsze ta lepsza i prawdziwa. W Polsce to jest bardzo silnie zakorzenione przekonanie (wychodzi zawsze przy okazji Halloween, które przecież jest takie nie nasze i pogańskie!). Zawsze chętnie zwracam uwagę na to, jak wiele naszych (polskich, katolickich!) tradycji jest najzwyczajniej w świecie przejętymi przez kościół i dostosowanymi do własnych celów elementami kultów pogańskich. OffMatka napisała świetny tekst o gwiazdce, choince i dzieciątku, czyli co zawdzięczamy pogaństwu. Przeczytajcie koniecznie i zakodujcie sobie tę wiedzę.

„Jezus w kwietniu umarł, a w grudniu się urodził? No co? Bogom ponoć wszystko wolno.
Święto germańskie, łącznie z choinką. Uważane za naszą tradycję, choć jest świętem obcym, weszło do świąt polskich wraz z przyjęciem przez Polskę chrztu.
Geneza tego święta wiąże się ze staropogańskim kultem słońca rozpowszechnionym w antycznym świecie, które w starożytnym Rzymie za sprawą cesarza Aureliana w III w. n.e. przybrało formę kultu Niezwyciężonego Słońca (sol invictus) z bogatą świątynią na Kwirynale. Upostaciowieniem sol invictus był wywodzący się z Persji Mitra, syn Ahura Mazdy (Pan Mądry) szczególnie popularny wśród rzymskich legionistów. Uosabiał m.in. światło poprzedzające wschód słońca i rozpraszające mroki nocy. Rola ta przypisana została w chrześcijaństwie Jezusowi i Maryi, co można uznać za nieprzypadkową zbieżność, bowiem mitraizm silnie konkurował o rząd dusz z chrześcijaństwem. Konkurencję tę ostatecznie przegrał, na co mógł mieć wpływ elitarny w przeciwieństwie do egalitarnego chrześcijaństwa charakter kultu.”

  • Paweł Bielecki zrobił przemeblowanie na blogu i jest naprawdę pięknie. Do tego postanowił pisać na nim codziennie swój Dziennik. Codzienna dawka wpisów Bieleckiego to doskonała wiadomość.
  • Tymczasem Venila Kostis poleca fajne miejsca we Wrocławiu, których prawdopodobnie jeszcze nie znacie. Wśród nich m.in. cukiernia Onzmywa, którą mam 100 metrów od domu. Uwaga! Mają czasem nawet wegańskie wypieki!
  • Niedawno tłumaczyłam mojemu mężowi, dlaczego ma mi nie pomagać. „Pomaganie w domu” to naprawdę złe słowo, nawet jak się ma najlepsze intencje. U nas jest podział obowiązków, całkiem nieźle funkcjonujący, a nie żadne pomaganie. Właściwie powinnam pokazać mu ten tekst Lady Pasztet, gdyż ona całą tę zawiłą językowo sprawę tłumaczy najlepiej.

„Pomaganie oznacza, że ktoś incydentalnie wyniesie śmieci tudzież przejedzie się na szmacie. Wyjdzie na spacer z latoroślą i wtedy wpiją się w niego w parku rozkochane oczęta innych kobiet, które nie mogą liczyć nawet na to. Otóż nie sądzę, aby to był model partnerski i oparty na równouprawnieniu, i taka oto jest moja opinia. I co więcej, wcale nie sądzę, że da się zważyć, zmierzyć, dokładnie wyprofilować, ile to jest robić czegoś 50% w domu. Nie da się, to oczywiste, dlatego obie osoby mają opcję wybrać pewne obowiązki. Natomiast one je mają (te obowiązki) bez poczucia, że ktoś tu komuś pomaga. Bo jak pomaga, to znaczy, że nie jest cały czas w temacie, tylko wpada na chwilę.”

  • „Pamiętam taki okres w blogosferze, kiedy wszyscy próbowali przekonywać internet, że są najlepszymi blogerami modowymi, parentingowymi, technologicznymi. Nawet, jeśli nie byli. Zwłaszcza, jeśli nie byli. Fake it till you make it. Wbrew pozorom nie jest to wcale nowy wynalazek myślowy. Średniowieczni dworzanie i rycerze przekonywali świat, że są najbardziej na świecie cnotliwi, nawet jeśli po kątach uprawiali nielegalny seks lub, co gorsza, jedli mięso w dzień postny.”

Czyli Riennahera w absolutnie cudownym wpisie „Nie jestem zwycięzcą”

  • Kto ma najpiękniejszego instagrama? Wiadomo, że Lemon. Obserwujcie Lemona koniecznie!

  • Jeśli jeszcze nie znacie tej prostej zasady kupowania dziecięcych zabawek, Blog Ojciec przypomina

W komentarzach pod tym obrazkiem pojawiło się mnóstwo komentarzy matek szukających dla swoich synów nie-różowych odkurzaczyków i wózków. Postuluję jakiś kolejny komiks o tym, że nie należy dyskryminować różu i uznawać, że nadaje się tylko dla jednej płci.

  • Miesiąc temu organizowaliśmy imprezę z motywem przewodnim „Jesień Średniowiecza” i kolega w przebraniu bogatego rycerza, obdarował nas, przebranych za biednych kmieci, całym mieszkiem dwugroszówek. Przy czym mieszek zabrał i zostały dwugroszówki, z którymi nie wiem co zrobić. Chciałabym tak, ale chyba nie potrafię.
  • I na sam koniec, kolor roku 2017, ogłoszony właśnie przez Pantone. Na przekór beznadziejnej sytuacji na świecie, jest to kolor nadziei. Chociaż tyle optymizmu na koniec tego parszywego roku. Kolor nazywa się Greenery.

pantone 21.900.485.s - Dzielnik #11

Zobacz także

4 Comments

  1. Uwielbiam gdy świetne, mądre teksty na blogach mnie tak pochłaniają, że… przesuwam o kolejną godzinę to, co mam do zrobienia(studia tak bardzo). A tak szczerze coraz częściej trafiam na dobre miejsca, nie lajfsrajf, moda i och, jaka jestem piękna na insta, czy helflifit.. Lubię podglądać, ale dojrzewam do tego, że dbam o pokarm dla ducha, że tak powiem 🙂 Dziękuję za linki, uważam, że wrocławskie blogerki powinny być bardziej znane! 🙂

    1. Tym razem akurat podrzuciłam dużo lajfstajlu w tych linkach, ale chyba całkiem fajnego lajfstajlu, a nie lajfsrajlu 🙂

  2. fajne miejsca we wroclawiu nie dziala link 😛 wyswietla sie Bielecki again pozdro

    1. Już poprawione! Dzięki za czujność 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Obserwuj