rzecz miesiąca, życie

Kim jest tata?

daddy - Kim jest tata?

Opowiem wam dzisiaj o dwóch ojcach. Obaj mają na imię Paweł. Obaj mają trzydzieści kilka lat i małe dzieci. Jeden to tata XXI wieku, drugi to raczej typowy tata. Ale nie będziemy ich oceniać. Zobaczymy jak robią to sami.

Kiedyś nazywaliśmy go tatą-pingwinem, ale jego zaangażowanie już dawno wymknęło się z kategorii pilnowania jaja. Zna wszystkie place zabaw w mieście. Jeśli jedziesz z nim rowerem, miej pewność, że zauważy i zakoduje każde takie miejsce. Jest mistrzem organizacji czasu wolnego starszej córki. Obskakuje wszystkie dziecięce imprezy. Dla młodej zrobiłby wszystko i młoda dobrze o tym wie. Czasami aż za dobrze, bo doskonale potrafi to wykorzystać i zdobyć zgodę na co tylko chce. Paweł nie jest bynajmniej idealny. Czasem się od jego żony nasłucham, że pozwala młodej na zbyt wiele. Wiadomo, rodzina to nie są cukierki i ciasteczka.

Drugi Paweł to trochę tata nieobecny. Bo chociaż w synu zakochany, to jednak z zasady nie wchodzący żonie w paradę. Z żoną zresztą mają życia trochę osobne, męskie i dziewczyńskie. Niektórzy tak mają. No i Paweł jest w tym domu bardziej od zarabiania na dziecko. Prowadzi zresztą firmę, czasu wolnego ma mało. I w sumie to mu chyba odpowiada, bo mówi, że wystarcza mu taki kontakt z synem jaki ma. Chyba mu wierzę. Niektórzy tak mają. I nie chcę go oceniam, to nie moje życie.

I wszystko spoko. Tylko ten Paweł zna tamtego Pawła. I mówi, że on by tak nie mógł, że tamten to trochę „pipka”. Pytam: „że co?”. No, że to nie jest normalne do końca (niemęskie znaczy) tak się nad dzieckiem spuszczać, tak się zachowywać, angażować, zajmować. Mówię, że całkiem normalne, że ja nie rozumiem, co on widzi w tym złego. Nie chce być tatą-pingwinem, nie musi. Ale po co zaraz śmiać się z innych?

Mnie jego postawa nie dziwi, bo jest raczej powszechna. Niestety. Ale wkurza mnie strasznie, nic nie poradzę. Bo tu raczej podziwiać się powinno tego drugiego faceta, że mu się chce, szczególnie jak się samemu nie chce, nie potrafi. Chociaż idealnie by było żyć w świecie, w którym zaangażowani ojcowie, wychowujący dzieci po partnersku (odetnijmy się od ojców zaangażowanych w stylu: ja tu rządzę) byli czymś powszechnym i niebudzącym podśmiechujek i zdziwienia.

Wychowanie w rodzinie programuje nas na całe życie. Powielamy wzorce zachowań, czasem nieświadomie. Najczęściej nieświadomie. Czasem przenosimy na dzieci zachowania, które powtarzamy po naszych rodzicach. Oni też na nas przenosili. To trwa pokoleniami, aż w końcu ktoś będzie na tyle świadomy, że spróbuje się kontrolować, spróbuje wykorzenić pewne wzorce, które powiela nieświadomie. Jesteśmy pokoleniem, które pod wieloma względami jest dużo bardziej świadome od pokolenia naszych rodziców. Ale jest jeszcze mnóstwo roboty. Na przykład w postrzeganiu roli ojca.

Myślę sobie, że drugi Paweł prawdopodobnie powiela wzorzec własnego taty. Chociaż chyba jest w tej roli od niego lepszy i bardziej świadomy. Ten pierwszy tak niezupełnie wzorzec ojca miał. Może dlatego próbuje być ojcem jak najlepszym. A może to tylko zbieg okoliczności.

Ponieważ mamy dziś Dzień Ojca życzymy najlepszego wszystkim tatom i cytując najbardziej suchy mem, mówimy: Bądź jak Paweł. Chyba wiesz, jak który.

dad

Komentarz (1)

  1. Mój program studiów podyplomowych zawierał w sobie zajęcia z psychologii. Pani od psychologii rozwojowej cały czas mówiła o opiekunie, jako o matce, nic o ojcach. W pewnym momencie faceci w grupie się odezwali, że co z ojcami. Usłyszeli, że są potrzebni, ale nie są matkami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *