kino, kultura, rzecz miesiąca, twórczość

Młode

dance2 - Młode

Jakże doskonałym filmem jest „Młodość” Sorrentino. Z jakim wyczuciem i przejęciem opowiada czym jest młodość każąc nam podążać za opowieścią ludzi w jesieni ich życia. Jednocześnie oddaje tę jesień tak naturalnie i przekonująco, że aż ciężko uwierzyć, że reżyserowi do starości tak wiele lat jeszcze brakuje. Szczególnie, gdy dołożymy do tego poprzedni film Włocha – słynne „Wielkie Piękno”, którego bohaterem był 65-letni król życia Jep Gambardella. Dziwne może trochę to upodobanie 45-letniego dopiero Sorrentino do opowiadania o starości, chociaż przecież dobrze wiemy, że jego filmy tak naprawdę o młodości mówią. Rzadko w końcu kino oddaje głos metrykalnym emerytom, zwłaszcza na pierwszym planie.

Bo i może widzowie tego nie chcą? To oczywiście prostackie tłumaczenie swoistej dyskryminacji. W końcu boimy się starości, bo od niej to już tylko krok do śmierci. Przyjaciółka, z którą byłam na seansie „Młodości” ma na przykład z tym filmem problem. Owszem, podobał się jej, ale stwierdziła, że nie mogła się w nim odnaleźć, nie mogła się z nim identyfikować. A tak dokładnie to tak bardzo dalecy byli jej starcy podniecający się widokiem młodej nagiej kobiety. Było to dla niej obleśne i już. Być może jest to obleśne, ale jest to też tak bardzo ludzkie. Chociaż pewnie trudno identyfikować się z bohaterem, który jest 80-letnim mężczyzną, gdy samemu jest się 30-letnią dziewczyną, ale czy trzeba?

mlodosc-paolo-sorrentino
Michael Caine i Harvey Keitel, „Młodość”

I właśnie wtedy pomyślałam sobie, że tak trochę z nami jest. Że opowieści, których chcemy słuchać, to przede wszystkim opowieści o nas samych, o ludziach, w których łatwiej jest nam się odnaleźć. Wiek odgrywa tu kluczową rolę. Gdy jesteśmy tak młodzi, nie odnajdziemy się w historiach o starcach, bo przecież tak bardzo boimy się starości. W opowieściach szukamy samych siebie, więc chcemy by mówiły o ludziach jak najbardziej nam podobnych. W końcu gdy jesteśmy dziećmi najchętniej słuchamy historii o innych dzieciach przeżywających niezwykłe przygody. O Alicji, Małym Księciu, Harrym Potterze czy Dzieciach z Bullerbyn. I to nam wcale z czasem nie mija, bohater ma dorastać z nami. Pragniemy tego podświadomie.

I kiedy już myślę, że rozgryzłam ludzkie podejście do opowiadanych historii, przypominam sobie, że moje podejście do opowieści, czy to filmowych czy to książkowych wcale nie jest takie. Nie muszę się przecież wcale utożsamiać z bohaterem, żeby z pasją i zaangażowaniem za nim podążać. Może być starcem, ale musi przede wszystkim być realnym człowiekiem. To znaczy może być nawet niedźwiedziem albo kotem w butach, byleby psychologia postaci pozostała realistyczna, zadziwiająca, emocjonująca, no po prostu mi nieobojętna. I myślę, że jednak to jest klucz do bohatera, a nie wiek. Chociaż ten wiek to podstępna bestia.

Poza kwestią odbiorcy jest też kwestia twórcy. Czy da się stworzyć przekonującego bohatera w wieku tak odległym od naszego? Wydawać by się mogło, że trudniej jest wymyślić starość niż przypomnieć sobie młodość. Sorrentino wcale nie jest trudno, ale on jako filmowiec ma do tego jeszcze znakomitych aktorów w wieku bohaterów. To oni (Caine, Keitel) biorą na siebie ciężar realizmu postaci. Ale co ma zrobić pisarz?

Paradoksalnie dużo łatwiej pisarzowi spieprzyć młodość, którą przecież niby pamięta, niż starość, której jeszcze nie zna. Chcąc opowiadać o młodości współczesnych, będąc samemu już starcem, tak łatwo wpaść w pułapkę niezrozumienia realiów. Ponoć ostatnio ofiarą tej zarazy padła słynna pani Musierowicz. Ale może nie tylko o zrozumienie młodości danych czasów chodzi. Może po prostu młodość da się zapomnieć. Niektórzy zapominają o niej bardzo wcześnie. Niektórzy, jak bohaterowi filmu Sorrentino, być może nieco osobliwie, ale jednak, żyją nią do końca. To jest kult młodości, któremu można wyjątkowo przybić piątkę.

Rok się nam dopiero zaczął, młody jest bardzo, więc przez styczeń na Rzeczovniku przeprowadzi nas Młode. Młode jest bezczelne, szybko myśli, szybko mówi, czasem mówi „wróć”, ale nie ogląda się za siebie. To co? Biegniecie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.